Bielski szpital w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej podał, że pacjentów przyjmują szpitale w Cieszynie oraz Żywcu.
Zakażone są pielęgniarki. Osoby, które były z nimi w kontakcie, zostały skierowane na kwarantannę. Są też osoby na L4. Zespół pielęgniarski zmniejszył się na tyle, że musieliśmy podjąć działania. O sytuacji poinformowaliśmy Sanepid i ościenne szpitale, które mają oddziały pediatryczne
– powiedziała Ewa Bachta.
Dyrektor powiedziała, że dzieci nie są chore na COVID-19.
Prawdopodobnie dziewięcioro z nich zostanie jednak objętych kwarantanną. Nie dlatego, że mają wymaz dodatni. Miały kontakt z pielęgniarką, która jako ostatnia poszła na kwarantannę
– wyjaśniła.
Dzieci, których stan na to pozwala, zostaną wypisane do domów.W szpitalu przebywa obecnie 13 niemowlaków i 16 dzieci na oddziale pediatrycznym.
Oddziały niemowlęcy i pediatryczny zajmują obecnie pierwsze piętro jednego ze szpitalnych budynków. To pokłosie decyzji wojewody o konieczności zabezpieczenia 11 „łóżek izolacyjnych” w placówce. Aby je utworzyć oddział niemowlęcy z parteru został przeniesiony do pediatrycznego piętro wyżej. Izolatki utworzono na parterze.
Rozważamy zmniejszenie liczby łóżek izolacyjnych do czterech i powrót oddziału niemowlęcego na parter" – powiedziała w poniedziałek szefowa placówki. Jak uzasadniła, personel szpitala nie chce bowiem pozostawiać rodziców najmłodszych pacjentów w rozterce i przyjmować dzieci.
Cieszyn czy Żywiec to nie jest "najbliższa okolica" dla rodzica, którego dziecko ma silne objawy typu gorączka, wymioty, czy biegunka
– dodała.