- Podejście do walki z pandemią jest w tej chwili takie, że realne instrumenty w postaci szczepień i reżimu sanitarnego – maseczek, dystansu i dezynfekcji, to narzędzia, które przy szerokim, powszechnym zastosowaniu powinny nam pozwolić przejść przez falę nie wprowadzając dodatkowych restrykcji"= - wskazał na konferencji w Sosnowcu szef MZ.
Zaznaczył, że jest to założenie, a niestety widać, że poziom dyscypliny epidemicznej jest niewystarczający.
- Miałem okazję przeglądać modele amerykańskie, które prognozują praktycznie dla każdego kraju przebieg poszczególnych fal i jedno co się rzucało w oczy w przypadku Polski, to, że dokonano przeszacowania parametru częstotliwości noszenia maseczek z blisko 70 proc. popularności, jaka miała miejsce w poprzednich falach, o połowę – do 35 proc.
– mówił minister.
Wskazał, że spadek dyscypliny skutkuje wzrostem poziomu prognozowanego apogeum kolejnej fali.
- Ten ośrodek prognozuje, że nastąpi on nieco wcześniej, w okolicach drugiej dekady listopada – podał szef MZ.
Minister zdrowia podkreślił, że przez okres wakacji "odzwyczailiśmy się" nieco od maseczek, jednak sytuacja epidemiczna jest inna niż latem.
- Apeluję do wszystkich, szczególnie w kontekście zbliżających się świąt, aby oprócz tego faktu zaszczepienia, jeszcze stosować maseczki również na cmentarzach. Tu nie będzie żadnej ostrej regulacji, tylko to jest odwołanie się do odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale za swoich bliskich, za swoje otoczenie. W tradycji polskiej jest to, że tłumnie odwiedzamy cmentarze, ta liczba ludzi, którzy pojawiają się w tych miejscach pamięci jest bardzo duża, pojawia się tłok, trudno o zachowanie dystansu, więc myślę, że każda odpowiedzialna osoba podejmie decyzję, która z mojego punktu widzenia jest oczywista
– powiedział Niedzielski.