Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Gospodarka

W klubach fitness znikomy odsetek zakażeń

Polskie władze w ocenie skali zagrożeń związanych z pandemią i wydawanymi w związku z tym decyzjami o restrykcjach w gospodarce kierują się wynikami tylko jednego badania - z amerykańskiego „Nature”. Pojawiają się głosy, że to niesprawiedliwe.

Autor:

Do takiego wniosku dochodzą Krajowa Izba Gospodarcza (KIG) i Instytut Staszica (IS). Z jednej strony, obie instytucje dostrzegają rosnącą frustrację tych branż polskiego biznesu, które nie mogą od miesięcy podejmować normalnej działalności ze względu na stosowany wobec nich lockdown. Z drugiej, zarówno KIG, jak i IS, przeciwne są przedłużaniu przez władze zamknięcia takich branż jak gastronomia czy kluby fitness na podstawie „jednego artykułu w amerykańskim czasopiśmie”.

„Przypomnijmy, że powołując się na przedstawione tam symulacje, zdecydowano o zamknięciu branży fitness. Opublikowane w >>Nature<< badania opierały się na modelu matematycznym, zrealizowanym na podstawie logowań użytkowników sieci komórkowych. Według tego modelu, miejscami, gdzie pojawia się największe ryzyko zarażenia, są restauracje, kluby fitness oraz siłownie, kawiarnie, bary i hotele. Rząd zaprezentował grafikę z wykresem, gdzie na czele są wyżej wymieniane miejsca, natomiast jako najbezpieczniejsze pokazywane są m.in. centra handlowe i sklepy spożywcze. Eksperci, komentując badania opisane w amerykańskim czasopiśmie, wskazują na wiele jego braków, m.in. to, że nie bierze pod uwagę stosowanych zabezpieczeń i nie różnicuje np. ryzyka w sklepie i przychodni lekarskiej. Badanie nie odnosi się również do faktycznej częstości zakażeń w danych miejscach użyteczności publicznej, bo jej nie badano. Modeluje jedynie zagęszczenie ludzi i na tej podstawie szacuje prawdopodobieństwo zakażeń”

– napisał KIG.

Eksperci oraz przedstawiciele dotkniętych restrykcjami branż (m.in. hotelarze) publicznie pytali Ministerstwo Zdrowia oraz Główny Inspektorat Sanitarny o powody pominięcia profesjonalnych badań, których wyniki różnią się od analizy przedstawionej na łamach „Nature”.

Niestety, jak stwierdza IS, odpowiedzią jest milczenie. 

Instytut przypomina, że w ogłoszonym w grudniu ubiegłego roku stanowisku w sprawie zamknięcia branży fitness przywołał wyniki badań wykonanych w Wlk. Brytanii i w Norwegii, z których wynika, że kluby fitness odpowiadają za znikomy odsetek zakażeń. 

„Tak jak w przypadku badań dotyczących zakażeń w hotelach, również te badania zostały przez decydentów pominięte milczeniem” - podkreśla IS. „Można odnieść wrażenie, że starano się dobrać uzasadnienie w postaci badań dla już podjętych decyzji, a nie odwrotnie - podejmować decyzje w oparciu o wiarygodne badania”

- dodaje Instytut. 

„Uczciwie byłoby, gdyby rząd zamykając całe branże brał pod uwagę wyniki wielu badań, a nie tylko jednego i do tego mocno dyskusyjnego. A najlepiej, gdyby zawczasu zlecił wykonanie takich badań w Polsce, zamiast zasłaniać się ustaleniami >>amerykańskich naukowców<<” - puentuje KIG.

Według Instytutu Staszica Ministerstwo Zdrowia powinno poinformować opinię publiczną, dlaczego takich kompleksowych badań nie zlecono. Być może - o czym nie wiemy - zostały one wykonane. W tej sytuacji warto zapytać, dlaczego ich wyniki nie zostały upublicznione i czy są wykorzystywane przy podejmowaniu decyzji o uderzających w gospodarkę restrykcjach.
 

Autor:

Źródło: KIG/Instytut Staszica

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane