Wczoraj Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wydał orzeczenie w sprawie naliczania kosztów zaciąganych kredytów. Chodziło o interpretację „całkowitej kwoty kredytu” i „całkowitego kosztu kredytu ponoszonego przez konsumenta”. Według TSUE te określenia są odrębne, co oznacza, że banki mogą naliczać odsetki tylko od realnie wypłaconej kwoty. Nie mogą w nią wchodzić żadne dodatkowe koszty, np. prowizje czy koszty ubezpieczenia. Oprócz tego TSUE stwierdził, że banki mają obowiązek jasnego przedstawienia klientom kosztów związanych z udzielonym kredytem.
To odpowiedź TSUE na pytania zadane przez Sąd Rejonowy we Włodawie, gdzie toczy się sprawa kredytobiorcy, który – na podstawie tzw. sankcji kredytu darmowego (SKD) – żąda od banku możliwości spłaty kredytu bez odsetek oraz zwrotu 30 tys. zł. Mężczyzna zaciągnął kredyt w wysokości 150 tys. zł, jednak faktycznie otrzymał ok. 133 tys. zł.
– To bardzo mocny i jednoznaczny wyrok – mówi „GPC” adwokat Paweł Sysło z Kancelarii Wysmułek, Sysło i Wspólnicy. – TSUE jasno wskazał, że banki nie mogą naliczać odsetek od kwot, których konsument faktycznie nie otrzymał. Przez lata był to powszechny mechanizm zwiększania zysków, mimo że budził poważne wątpliwości. Trybunał przeciął ten spór i pokazał, że takie praktyki są nie do pogodzenia z prawem unijnym i zasadami uczciwego obrotu – dodaje.
Jego zdaniem może to oznaczać lawinę pozwów kredytobiorców przeciwko bankom.
– Mówimy o milionach umów kredytów konsumenckich, w których podobne mechanizmy były standardem, więc skala potencjalnych roszczeń jest bardzo duża. W pojedynczych sprawach to często kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, ale w skali rynku – miliardy. Dla banków oznacza to istotne wyzwanie finansowe i konieczność dostosowania się do nowych standardów oraz zmierzenia się z konsekwencjami dotychczasowych praktyk
– zaznacza Paweł Sysło.