W ub. roku do Polski sprowadzono rekordową ilość 19,7 mln ton węgla, głównie z Rosji. Podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami w Katowicach wiceminister ocenił, że wzmożony import poskutkował nadwyżką węgla na rynku i kłopotami ze składowaniem takiej ilości surowca. Zdaniem Tobiszowskiego, w tym roku import powinien być znacząco mniejszy niż w 2018 r.
"Mamy na rynku zdecydowanie za dużo węgla - moim zdaniem jest to ok. 6 mln ton za dużo" - powiedział wiceszef resortu energii, przyznając, że powoduje to presję na cenę węgla, przede wszystkim w segmencie tzw. węgla grubego (o wysokiej kaloryczności i wyższych cenach) oraz węgla typu groszek.
"To jest dużym wyzwaniem, głównie dla Polskiej Grupy Górniczej, ale także dla spółki Węglokoks Kraj" - ocenił Tobiszowski. Jak mówił, choć w portfelu PGG tego typu węgiel stanowi jedynie 6-7 proc., w ujęciu finansowym oznacza to kilkaset milionów zł przychodów z rynku ciepłowniczego oraz rynku odbiorców indywidualnych, gdzie polski węgiel szczególnie konkuruje z importowanym.
"Grozi nam rzeczywiście drastyczne obniżenie ceny. Natomiast na pewno nie będzie to dotyczyło wprost węgla energetycznego (zakontraktowanego przez polską energetykę), bo tutaj PGG zbudowało swoje bezpieczeństwo poprzez wieloletnie umowy z odbiorcami" - wyjaśnił Tobiszowski.
Wiceminister przyznał, że obecnie przy kopalniach PGG znajduje się ok. 800 tys. ton węgla, zapłaconego już przez firmy energetyczne, ale nieodebranego. Jak powiedział, tej sprawie poświęcono niedawną naradę w Ministerstwie Energii, z udziałem przedstawicieli górniczych i energetycznych spółek. "Nie może być tak, że energetyka nie będzie tego węgla odbierać, bo spowodowałoby to, że kopalnie nie będą miały gdzie go sypać" - tłumaczył.
Według Tobiszowskiego, obecnie nie ma niebezpieczeństwa zablokowania wydobycia węgla z powodu surowca blokującego składowiska przy kopalniach, gdyby jednak nie udało się udrożnić odbioru węgla przez elektrownie, taka sytuacja mogłaby powstać w sierpniu lub jesienią, we wrześniu bądź październiku. Wiceminister podkreślił, że nie odbierając zakupionego i opłaconego już przez siebie węgla elektrownie narażają się na kary finansowe.
Wiceszef resortu energii podkreślił, że w wieloletnich umowach z producentami węgla energetyka ma zagwarantowane stabilne dostawy węgla po uśrednionej cenie, niższej od rynkowej. "To jest obopólny zysk, bo daje energetyce bezpieczeństwo dostaw, a górnictwu stabilność działania i inwestycji" - mówił Tobiszowski. Zapewnił, że kłopoty z systematycznym odbiorem węgla nie wpływają na wyniki finansowe PGG.