Dyskutanci zwracali uwagę na fakt, że przekazane przez państwo i jego instytucje na rzecz sektora MŚP środki w kwocie ponad 200 mld zł w ramach tarcz antykryzysowych i finansowych (w tym Tarcz PFR i BGK) nie zniwelowały polskim przedsiębiorcom wszystkich negatywnych skutków koronakryzysu. W opinii występującego w dyskusji Adama Abramowicza, rzecznika MŚP, obecnie nie stać już państwa na dalsze tak znaczące transfery na rzecz przedsiębiorców ani na dłuższe zawieszenie płatności przez przedsiębiorców składek na ZUS i zdrowotnych.
– Wspólnie z ponad 230 organizacjami przedsiębiorców zrzeszonymi w Radzie Przedsiębiorczości, po długiej dyskusji, doszliśmy do przekonania, że sektor MŚP wymaga dalszej pomocy ze strony państwa. Jednak w obecnej sytuacji powinny to być zmiany instytucjonalne w prawie, które nie obciążyłyby budżetu
– poinformował Abramowicz.
Jego zdaniem należałoby wprowadzić zasadę dobrowolności płacenia składek ubezpieczeniowych przez przedsiębiorców z ewentualną możliwością ich zmniejszenia do minimalnych poziomów, analogicznych do ubezpieczeń rolników w KRUS.
– Rzecz jasna niskie składki oznaczałyby niski wymiar przyszłej emerytury – dodał.
W opinii Marka Niedużaka, wiceministra rozwoju, istotnym problemem dla MŚP są obciążenia składkowe, zwłaszcza na rzecz ZUS. – Dlatego m.in. do końca tego roku powinniśmy wprowadzić tzw. estoński CIT. Chodzi o to, by zachęcić przynajmniej część przedsiębiorców do inwestowania w rozwój firm – dodał.
Konrad Trzonkowski, dyrektor zarządzający w Agencji Rozwoju Przemysłu, przypomniał, że w marcu bieżącego roku, gdy pojawił się kryzys krótkoterminowych płatności w sektorze MŚP, państwowe instytucje, takie jak PFR, BGK i ARP, uruchomiły programy wsparcia finansowego dla przedsiębiorców.
– Sama ARP przeznaczyła dotąd ok. 700 mln zł na pożyczki na utrzymanie płynności finansowej dla przedsiębiorców. Jesteśmy gotowi przekazać kolejne 1,7 mld zł na programy pomocowe tego typu
– zadeklarował. Tym bardziej że, jego zdaniem, MŚP to sektor bardzo czuły na wahania koniunktury. Obecnie przeżywa problemy ze średnioterminową płynnością.
– W czasie kryzysu szczególnie państwo może dalej stymulować rozwój gospodarki np. dzięki wykorzystywaniu środków unijnych
– przekonywał min. Niedużak.
W opinii dyrektora Trzonkowskiego obecnie „punktowa” pomoc finansowa państwa dla poszczególnych branż jest dyskusyjna i wymaga starannego przemyślenia. Jego zdaniem bowiem część z nich, która początkowo znalazła się w trudnej sytuacji, jak turystyczna, dała sobie radę: w lecie Polacy masowo wyjeżdżali do naszych miejscowości wypoczynkowych.
– Przy czym w niedługim czasie może się okazać, że część branż straci rentowność w sytuacji, gdy inne, jak np. e-commerce, będą się dobrze rozwijać
– dodał.