W kopalni w rejonie miasta Hpakant w stanie Kaczin na północy kraju często dochodzi do wypadków śmiertelnych - zwraca uwagę agencja Reutera.
W kwietniu w następstwie zejścia lawiny błotnej w kopalni jadeitu zginęło 55 pracowników firmy górniczej. W wyniku osunięcia terenu powstało ogromne "jezioro błotne", w którym utonęli górnicy oraz zatonęło około 40 samochodów. Władze zawiesiły wówczas 17 bloków wydobywczych w związku z obawami o bezpieczeństwo.
Birma jest największym na świecie producentem jadeitu, cenionego zwłaszcza w Chinach. Jednak warunki pracy w kopalniach często są tam bardzo złe, a firmy niejednokrotnie zatrudniają pracowników nielegalnie.
Każdego roku w osunięciach terenu w birmańskich kopalniach giną dziesiątki osób, zazwyczaj jednak do takich tragedii dochodzi w porze deszczowej, która trwa od maja do października. W listopadzie 2015 r. w podobnej katastrofie zginęło ponad 100 osób.
Władze nakazały zaprzestanie wszelkiej działalności górniczej w Hpakant w sezonie monsunowym, ale okoliczni mieszkańcy mówią, że poszukiwacze jadeitu wciąż przeczesują teren w poszukiwaniu tego cennego minerału. "Firmy nie działają z powodu silnych opadów" - powiedział szef lokalnej policji Than Win Aung. "Ale pracownicy ochrony są na służbie, aby zapobiec osuwiskom spowodowanym nielegalnym wydobyciem" - wyjaśnił.
Według najnowszych danych opublikowanych przez rząd w ramach inicjatywy na rzecz przejrzystości w przemyśle wydobywczym oficjalnie w Birmie w latach 2016-17 sprzedano jadeit za 671 mln euro. Analitycy uważają jednak, że faktyczna wartość sprzedaży minerału, który eksportowany jest głównie do Chin, jest znacznie większa. W 2014 r. na rynku światowym Birma uzyskała prawie 27,5 mld euro z jadeitu, dziesięciokrotność oficjalnej wartości - wynika z raportu opublikowanego w październiku 2015 r. przez organizację pozarządową Global Witness. Stanowi to prawie połowę produktu krajowego brutto Birmy, która pozostaje jednym z najbiedniejszych państw w Azji Południowo-Wschodniej.