Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Gospodarka

Koniec tanich paczek z Chin. Polacy już to odczuli

Koszulka za 8 złotych, etui na telefon za 4 złote, zabawka dla dziecka za 6 złotych - wszystko bez cła, prosto z Chin. Ale Eldorado się skończyło. Od 1 lipca Unia Europejska zamknęła furtkę, z której przez lata korzystali chińscy giganci sprzedażowi. Dla milionów Polaków zamawiających na Temu, Shein i AliExpress oznacza to, że ceny, które widzą na ekranie, mogą być zupełnie inne niż kwoty, które faktycznie płacą.

Do 30 czerwca 2026 roku paczki spoza Unii Europejskiej o wartości do 150 euro były całkowicie zwolnione z cła. To właśnie w tym limicie mieściła się niemal cała sprzedaż Temu, Shein i AliExpress. Przeciętna wartość koszyka zakupowego na tych platformach wynosiła zaledwie 120 złotych. Bruksela tę furtkę zamknęła jednym rozporządzeniem, które weszło w życie 1 lipca 2026 roku.

Po zmianach obowiązuje nowa zasada: 3 euro ryczałtowego cła od każdej pozycji towarowej w paczce. Nie od całej przesyłki i nie od każdej sztuki towaru. Od każdej pozycji taryfowej, czyli rodzaju towaru klasyfikowanego oddzielnie na potrzeby celne.

To wcale nie będzie tylko 3 euro

Nowe przepisy są nieco mylące i nie od razu zrozumiałe dla kupujących. Większość konsumentów zorientuje się dopiero po tym, jak zobaczy rachunek.

Podajmy przykład. Trzy identyczne koszulki bawełniane w jednej paczce to jedna pozycja, a więc 3 euro cła. Ale koszulka, spodnie i etui na telefon w tej samej paczce to już trzy pozycje, a zatem 9 euro cła, czyli ponad 38 złotych. Dwie różne bluzki dla dzieci, para butów i zabawka to mogą być już cztery pozycje, więc łatwo policzyć, że 12 euro, a więc ponad 51 złotych. Do tego dochodzi VAT, naliczany osobno, niezależnie od cła.

Przy taniej drobnicy stała opłata 3 euro może być większym obciążeniem niż sama wartość towaru. Zamawiając paczkę kilku gadżetów po 5-10 złotych, łatwo dojść do sytuacji, w której cło pochłania połowę wartości zamówienia albo ją przekracza.

Platformy przerzuciły koszty, ale każda inaczej

Popularne chińskie platformy sprzedażowe, Temu, Shein oraz AliExpress, zareagowały natychmiastowo, choć każda z nich przyjęła zupełnie inną strategię.

Shein przeniósł część towaru do własnych magazynów w Unii Europejskiej, bo paczki wysyłane z terenu UE nie podlegają nowemu cłu. Temu uruchomił program Local-to-Local, łącząc kupujących z lokalnymi sprzedawcami z towarem już w Europie. AliExpress podobnie, przez usługę Local+.

Problem w tym, że nie cały asortyment jest dostępny z europejskich magazynów. Część produktów wciąż płynie prosto z Chin i właśnie te paczki obejmuje nowe cło. Kupujący nie zawsze widzi w momencie zamówienia, skąd wysyłana jest jego paczka.

To nie koniec zmian

Obecne 3 euro to rozwiązanie tymczasowe, obowiązujące do lipca 2028 roku. Od listopada 2026 roku planowana jest dodatkowa unijna opłata manipulacyjna za obsługę przesyłek spoza UE, pobierana przez krajowe organy celne. Jej wysokość dopiero ustali Komisja Europejska. W kolejnych latach Bruksela planuje całkowite zniesienie progu 150 euro. Docelowo Unia planuje odejście od obecnego systemu i pobieranie należności celnych według standardowych zasad od pierwszego euro wartości towaru.

W okresie od jesieni 2024 do jesieni 2025 roku Temu, Shein i AliExpress wygenerowały w Polsce obroty na poziomie 11,6 miliarda złotych, co przełożyło się na około 100 milionów paczek rocznie. Statystycznie każdy Polak zamówił w ten sposób 3 przesyłki. Czy nowe cło skutecznie zniechęci Polaków do zakupów na azjatyckich platformach? To pytanie, na które odpowiedź przyjdzie wraz z danymi za wakacje tego roku.

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Gospodarka