Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Gospodarka

Instytut Biznesu: Ratujmy polską gospodarkę! Jest apel do polskiego rządu

Instytut Biznesu apeluje do rządu o wypracowanie - w porozumieniu z przedsiębiorcami - planu uwzględniającego możliwe scenariusze i rozwiązania na czas pandemii koronawirusa. "Decyzje polskiego rządu o zamknięciach branż sprawiają wrażenie podejmowanych przypadkowo, pod wpływem impulsu lub zagrożenia. Taki styl zarządzania tym kryzysem doprowadził wielu polskich przedsiębiorców na skraj bankructwa" - pisze Instytut Biznesu w przedstawionym stanowisku.

Autor:

"Sytuacja pandemiczna, związana z koronawirusem SARS-CoV-2, była i wciąż jest trudna. Niemniej od rządzących oczekuje się, że w obliczu takiego kryzysu zapewnią sprawny system działania, poczucie bezpieczeństwa oraz rozwiązania zapobiegające pogarszaniu się sytuacji. Tymczasem od marca 2020 roku Polacy są świadkami karuzeli decyzji, które są niespójne, często sprzeczne i niepoparte jakimikolwiek danymi czy badaniami, a co najgorsze – zamiast pomagać, doprowadzają do sytuacji, w której by przetrwać przedsiębiorcy są zmuszeni do poszukiwania rozwiązań na własną rękę" - twierdzi Juliusz Bolek, Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu.

Juliusz Bolek podkreślił problem decyzji wprowadzanych bez żadnego planu, które - po przyjęciu ze zrozumieniem pierwszych obostrzeń - z czasem zaczęły budzić coraz większe kontrowersje. 

"Przedsiębiorcy praktycznie z dnia na dzień dowiadywali się o tym, że nie mogą prowadzić zaplanowanej działalności lub że mogą działać, a przedstawiciele rządu co i rusz przedstawiali nowe „uzasadnienia” podejmowanych decyzji, w zależności od potrzeb swobodnie żonglując poszczególnymi wskaźnikami i rzekomo naukowymi argumentami. Najbardziej poszkodowanymi branżami są fitness i gastronomiczna. Siłownie i kluby fitness z niewielką przerwą zamknięte są już od roku, mimo że nie istnieje dobre uzasadnienie dalszego wstrzymywania działalności tych obiektów. Przy zachowaniu reżimu sanitarnego nie występuje tam zwiększone ryzyko zakażenia koronawirusem, a zaniedbanie aktywności fizycznej odbije się na pewno na zdrowiu Polaków. Restauratorzy mogą serwować jedynie dania na wynos – co jest wykonalne i opłacalne tylko dla niektórych z nich"

- dodał.

W stanowisku szefa Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu czytamy, że "nie każda branża może być zamknięta lub otwarta >>od ręki<<". Wyliczał trudności, z jakimi zmierzyć się muszą m.in. restauratorzy czy właściciele aquaparków czy klubów fitness. 

"Na przykład jedna z warszawskich restauracji nie otrzymała wsparcia z tarczy Polskiego Funduszu Rozwoju, mimo że boryka się z obniżeniem dochodów. Założyła zbiórkę na portalu crowfoundingowym i zebrała blisko 50.000 zł w kilka dni. Sprzedawcy chryzantem i zniczy zaskoczeni zostali zamknięciem cmentarzy na 2 dni przed Wszystkich Świętych Dopiero po nagłośnieniu problemu i licznych protestach rząd zdecydował się na udzielenie im wsparcia. Na lodowisku otworzyła się kwiaciarnia i żeby kupić np. tulipana, trzeba było skorzystać z lodowiska. Nagle amatorzy, ćwiczący w obiektach sportowych, stawali się członkami kadry narodowej, mimo że nigdy medalu z imprezy mistrzowskiej nie przywiozą. Kina choć mogły się otworzyć, rezygnowały z tej teoretycznej możliwości, bo po pierwsze światowa produkcja kinowa stanęła w miejscu i praktycznie nie było premier, a to co przynosiło operatorom ok. 50 proc. dochód, czyli przekąski, nie mogły być w ogóle sprzedawane. Do tego doszły absurdy loteryjnego przyznawania pomocy wybranym przedsiębiorstwom z odpowiednim PKD (polską klasyfikacją działalności, stosowaną dla potrzeb statystycznych), a przecież biznes to połączony łańcuch dostawców i usługodawców, więc jedna branża pozwala funkcjonować innej, a jej unieruchomienie uniemożliwia działanie innym podmiotom. Wszystko przez brak kompleksowego, przemyślanego planu zarządzania gospodarką i wspierania zamykanych sektorów" - wylicza Juliusz Bolek.

Jak tłumaczy, "w krytycznej ocenie należy uwzględnić, że stan pandemiczny trwa już rok, co pozwala oczekiwać planowych i racjonalnych decyzji. Tymczasem szokujący jest widoczny brak planu działania tzw. „mapy drogowej”, ścieżki ograniczania zachorowań, czytelnych i zrozumiałych informacji, co się zadzieje i pod jakimi warunkami".

 "Najbardziej zdumiewające jest to, że przecież specyfika rozwoju, przenoszenia oraz leczenia koronawirusa jest znana od dziesięcioleci i nie różni się specjalnie od innych stanów pandemicznych. Tymczasem pojawiają się komunikaty o kolejnych nadchodzących „falach koronawirusa” – dlaczego więc nie ma konkretnego planu działania? I dlaczego rząd powołuje się na sytuację w innych krajach, gdy wprowadza ograniczenia, a nie korzysta z ich doświadczeń w przeciwdziałaniu ich gospodarczym skutkom?"

- pyta przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu.

Przypomniał o przedstawionym przez Mateusza Morawieckiego jesienią 2020 r. planie "100 dni solidarności w walce z COVID-19".

"Jego założenia były zrozumiałe, a przede wszystkim pozwalały łatwiej dostosować się do epidemicznej rzeczywistości – zarówno tej gospodarczej, jak i społecznej. Niestety program ten z został z niewiadomych powodów porzucony praktycznie w kilka tygodni po jego ogłoszeniu. Przedsiębiorcy od miesięcy bezskutecznie wskazują na to, co mogą zrobić, by utrzymać wymagany reżim sanitarny. Pokazują ile już stracili i ciągle będą tracić – bo pomoc rządu jest absolutnie niewystarczająca i mocno spóźniona. Jeśli nie otrzymają klarownego planu działania, sytuacja będzie pogarszać się z dnia na dzień, a kwota na liczniku „strat lockdownowych”, stworzonym przez Związku Pracodawców Polskich i Warsaw Enterprise Institute, rośnie z sekundy na sekundę. Skutki przeciągającego się „zamrażania gospodarki” będą odrabiane przez lata, jeśli nie przez dziesięciolecia" - dodaje Bolek.

Podkreśla, w przedstawionym stanowisku, że "biznes potrzebuje stabilności i przewidywalności" oraz potrzebna jest strategia, w której ujęte zostaną wszystkie możliwe scenariusze i rozwiązania.

"Instytut Biznesu apeluje do rządzących o stworzenie we współpracy z przedsiębiorcami takiego planu działania. Celem jest już nie ochrona, lecz ratowanie pogrążonej w zapaści istotnej części polskich przedsiębiorstw"

- wskazał Juliusz Bolek.

Autor:

Źródło: mat. pras., niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane