– Fuzja obu firm wzmocni nie tylko PKN ORLEN, ale i całą polską gospodarkę – przekonywał Daniel Obajtek, prezes zarządu płockiego koncernu. – Będzie to istotne wydarzenie w kontekście dążenia do zwiększania potencjału naszej gospodarki – pokreślił. Aby dokonywać w niej wielkich inwestycji, potrzebne są odpowiednio wielkie firmy. Takich jednak – w skali globalnej – nie mamy. To istotny brak, zwłaszcza w branży paliwowo-energetycznej. Jak mamy bowiem skutecznie konkurować przy zakupach ropy naftowej? – pytał retorycznie Obajtek.
– Dopiero po połączeniu ORLENu z Grupą Lotos zyskamy status średniego gracza na rynkach zakupowych. Kapitalizacja połączonych firm będzie wynosić ok. 16 mld dol., podczas gdy w przypadku koncernu BP wynosi 130 mld dol. – zaznaczył.
Jego zdaniem fuzja ta będzie ważna nie tylko dla branży paliwowej. – To może być duże koło zamachowe dla rozwoju polskiej gospodarki. Obecnie funkcjonują u nas dwie mniejsze w skali globalnej firmy, które ze sobą konkurują – podkreślił szef PKN ORLEN.
– Nasza firma ma potężny wpływ na gospodarkę – zauważył. – A powiększona spowoduje, że będziemy mogli łatwiej realizować nowe inwestycje i stosować nowe technologie. To jest naszym głównym celem. Nie będziemy dzięki temu dublowali wydawania środków na badania i rozwój. – zwrócił uwagę Obajtek.
– W ubiegłym roku przedstawiciele Warsaw Enterprise Institute (WEI) przeprowadzili rozmowy z pracownikami obu firm na temat planowanej fuzji ORLENu z Lotosem – poinformował prezes WEI Tomasz Wróblewski. – Zauważyliśmy u nich optymizm co do tego projektu. Jedyne, co mogło mu zagrażać, to czynnik czasu – przedłużające się oczekiwanie na doprowadzenie do fuzji. Proces jest obecnie analizowany przez Komisję Europejską, która bada potencjalne skutki konsolidacji. Jednak jeśli chcemy być odpowiednio silnym graczem w skali UE, musimy tworzyć odpowiednio silne firmy i to nie tylko w skali naszego regionu Europy – dodał Wróblewski.
W opinii Artura Cieślika, doradcy zarządu w PKN ORLEN, wizja połączenia dwóch polskich koncernów paliwowo-energetycznych stanowi odpowiedź na trendy na rynkach globalnych. – Chodzi o nierównowagę w odniesieniu do rozmaitych obciążeń regulacyjnych czy klimatycznych obowiązujących podmioty działające w tej branży w Unii Europejskiej. Tymczasem obciążenia takie nie występują na rynkach w Azji, Bliskiego Wschodu, USA czy Rosji – zauważył. W ten sposób agresywnie konkurują z firmami unijnymi. Tylko silne koncerny – a taki status osiągnie PKN ORLEN po fuzji z Lotosem – będą w stanie stawić czoła temu wyzwaniu.
W przekonaniu Cieślika jest to tym bardziej ważne wobec spodziewanego w latach 2030–2040 zmniejszenia się popytu na paliwa i produkty rafineryjne. – Czy wówczas działające osobno dwie polskie firmy miałyby szansę na skuteczne działanie? – pytał. – Ponadto fuzja zmniejszy ryzyko związane z koniecznością zapewniania bezpieczeństwa energetycznego w Polsce. Już zresztą obecnie znaczna część przerabianej w Polsce przez ORLEN ropy pochodzi z kierunków nie-rosyjskich – przypomniał. – Tymczasem centralne zarządzanie obiema rafineriami (w Płocku i w Gdańsku) ułatwi w nich procesy produkcyjne i usprawni proces dostaw ropy w całym kraju.
– Gdy na początku 2018 r. Skarb Państwa, właściciel Grupy Lotos i PKN ORLEN, podjął decyzję o fuzji obu podmiotów, stanowiło to przejaw wizji ich rozwoju – zauważył Krzysztof Nowicki, prezes Lotos Oil, spółki należącej do Grupy Lotos. – Ten krok może doprowadzić do tego, że powiększona firma może znaleźć się na czołowych miejscach w branży paliwowej w naszym regionie Europy, skutecznie konkurując na rynkach naszych sąsiadów. Sam Lotos to grupa nowoczesnych przedsiębiorstw. Dzięki połączeniu będziemy mogli rozwijać działalność nie tylko w branży paliwowej, ale i w sektorze energetycznym, rafineryjnym czy poszukiwaniu nowych źródeł paliw – także poza naszym krajem.
W opinii Andrzeja Sadowskiego z Centrum im. A. Smitha, fuzja obu firm powinna nastąpić już dawno 20–30 lat temu, najpóźniej z chwilą przystąpienia Polski do UE. – A przecież podobne fuzje miały miejsce w największych krajach UE. Już rebranding CPN na ORLEN mógł być okazją dla naszych władz do przeprowadzenia fuzji. Skoro do niej wreszcie dojdzie, powinno to ułatwić przeprowadzenie w naszym kraju zmniejszenia udziału węgla w energetyce, jak chce tego UE – zakończył Sadowski.