O tym, że warto rzucić tradycyjne papierosy, przekonują dane upublicznione w ubiegłym roku przez Fundację Promocja Zdrowia prof. Witolda Zatońskiego.
70 tys. palaczy umiera co roku
Wynika z nich, że w Polsce 8 mln osób wciąż pali tradycyjne papierosy. I to pomimo znaczącego spadku ich spożycia od początku lat 90., kiedy sprzedawano je w liczbie około 100 mld sztuk rocznie, do ponad 40 mld w ostatnich latach. Co gorsza, nawet ta malejąca liczba wypalanych papierosów, jak szacuje dr hab. Łukasz Balwicki z gdańskiej Poradni Antynikotynowej Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, powoduje śmierć 70 tys. osób rocznie.
Te przerażające statystyki mogą ulec poprawie. W porównaniu bowiem z tradycyjnymi, znajdujące się od niedawna na polskim rynku e-papierosy mają znacząco zredukowaną liczbę szkodliwych substancji. I, co więcej, mogą służyć jako środek pomagający w ograniczaniu szkód wywołanych paleniem. Pokazują to doświadczenia krajów zachodnich.
Bez substancji smolistych
E-papierosy, zwane elektronicznymi inhalatorami nikotyny, to urządzenia, które zamieniają zawarty w nich roztwór w aerozol. Użytkownik nie wdycha więc dymu zawierającego m.in. rakotwórcze substancje smoliste jak podczas palenia tradycyjnych papierosów, lecz roztwór inhalacyjny. Ten ostatni zawiera m.in. glikol, gliceryny, aromaty oraz nikotynę. Dla użytkowników liczy się fakt, że e-papierosy dają podobne wrażenia jak w przypadku wyrobów nikotynowych tradycyjnie wypalanych.
Tymczasem głównym źródłem zagrożenia dla zdrowia palaczy są wspomniane substancje smoliste. Tytoniowy dymek zawiera tysiące takich toksycznych związków oraz kilkadziesiąt kancerogennych.
W e-papierosach wyeliminowano ten problem, gdyż w składzie płynów nie dochodzi do reakcji spalania, podczas której uwalnianie są właśnie toksyczne związki. Inhalowany (wapowany) roztwór gliceryny, zawierający nikotynę i dodatki smakowo-zapachowe, podgrzewany jest do temperatury maksymalnie 250 st. C. Oznacza to, że liczba emitowanych do układu oddechowego substancji toksycznych jest także odpowiednio mniejsza.
Znajduje to potwierdzenie m.in. w opublikowanych w grudniu ubiegłego roku badaniach przeprowadzonych przez amerykański Center for Disease Control and Prevention, podległy tamtejszemu departamentowi zdrowia. Dotyczyły one wpływu e-papierosów na układ oddechowy u ich użytkowników w porównaniu z osobami palącymi papierosy tradycyjne. Wpływ ten wykazywany był u badanych za pomocą znaczników (biomarkerów). Okazało się, że w większości przypadków ich poziom u użytkowników e-papierosów wskazał wartości pośrednie między palaczami a osobami niepalącymi. A nawet były bardziej zbliżone do wartości u osób nigdy niepalących.
Ponieważ e-papierosy obecne są na rynku od stosunkowo niedawna, brakuje wciąż wyników długofalowych badań na temat wpływu tego typu wyrobów tytoniowych na organizm. Jednak wiele dotąd przeprowadzonych badań wskazuje, że są one mniej szkodliwe dla zdrowia niż papierosy standardowe.
Użyteczne dla chcących zerwać z nałogiem
Ponadto mogą być użyteczne dla palaczy chcących rzucić nałóg. W jednym z ostatnich wywiadów Jarosław Pinkas, główny inspektor sanitarny, przyznał m.in., że e-papieros (cyt. za PAP) „powinien być przeznaczony wyłącznie dla tych, którzy chcą rzucić palenie, i wtedy to jest dla mnie, jako krajowego konsultanta w dziedzinie zdrowia publicznego, akceptowalne”. Jednocześnie dodał: „absolutnie nie chcemy zgodzić się z tym, że jest to papieros przeznaczony dla młodzieży”.
Co prawda Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w niedawnym raporcie m.in. skrytykowała tezę, według której e-papierosy miałyby pomagać w rzucaniu palenia tytoniu. Jednak agendy rządowe kilku zachodnioeuropejskich państw odpierają krytykę „elektryków”. Np. francuska Narodowa Akademia Medyczna (NAM), odnosząc się do wspomnianego raportu WHO, stwierdziła, że przedstawione w nim tezy nie zostały poparte żadnymi dowodami. Przy czym według NAM mniejsza szkodliwość e-papierosów to po prostu fakt. Roger Genet, dyr. generalny ANSES (Francuskiej Agencji Żywności, Środowiska oraz Bezpieczeństwa i Higieny Pracy) stwierdził we wrześniu we francuskiej telewizji FranceInfo m.in., że: „Wapowanie umożliwiło ograniczenie liczby osób palących tradycyjne papierosy. Jasne, że jest to bezpieczniejsza alternatywa”. Dzięki e-papierosom tradycyjne papierosy rzuciło co najmniej 700 tys. palących Francuzów. „Badania opublikowane w 2019 r. wykazały, że e-papierosy pomagają palaczom rzucić palenie i nie szkodzą układowi sercowo-naczyniowemu tak jak tradycyjne papierosy – piszą z kolei na łamach „The Guardian” prof. Linda Baul, szefowa Instytutu Zdrowia Publicznego na University of Edinburgh, oraz dr Suzi Gage z University of Liverpool.
W Polsce e-papierosy mogą być także alternatywą dla palaczy, którzy wskutek zakazu sprzedaży tradycyjnych „mentoli” nie kupią ich legalnie po 20 maja, nie są one bowiem objęte tym zakazem. Nasze prawo dokładnie precyzuje listę substancji, których producenci nie mogą dodawać do e-liquidów z nikotyną. Organem uprawnionym do kontroli składu płynów do e-papierosów jest jednostka podlegająca bezpośrednio Ministerstwu Zdrowia. Kupując je u sprawdzonych sprzedawców, mamy więc gwarancję, że nabywamy produkt, który przeszedł wymagane testy.