Profesor Piątkowski w wywiadzie dla PAP ocenił, że "tegoroczny budżet nie będzie zrównoważony" i jego zdaniem jest to "dobra wiadomość".
- To budżet centralny ma być zrównoważony, ale nie ma mowy o budżecie całego sektora publicznego. I bardzo dobrze, że budżet sektora nie będzie zrównoważony. To byłoby społecznie i ekonomicznie nieuzasadnione. Polska jest krajem doganiającym bogate kraje Zachodu i ma najniższe w historii koszty finansowania. Ostatnio sprzedaliśmy obligacje z ujemną rentownością, co nie udało nam się nigdy w tysiącletniej historii. Nawet za Kazimierza Wielkiego, Batorego, czy Sobieskiego nie mieliśmy tak niskich kosztów finansowania, jak teraz. Ale nadal mamy ogromne luki: infrastrukturalne, metropolitalne, brakuje nam na pensje nauczycieli, doktorantów, profesorów, naukowców.
- powiedział Piątkowski.
- Zamiast więc fetyszyzować deficyt i ciąć wydatki nie wiadomo po co, lepiej inwestować w przyszłość Polski. Musimy mieć taki budżet, który zapewni bezpieczny poziom długu publicznego, a to można osiągnąć, mając o wiele wyższy deficyt. Kluczowy nie jest poziom deficytu, ale to, jak efektywnie wydamy publiczne pieniądze: czy na rzeczy, które nie mają sensu, jak 13. i 14. emerytura, czy na inwestycje w przyszłość i wykorzystanie najlepszej w historii szansy na dogonienie Zachodu.
- dodał.
Jak wskazał, "Polska nie jest Szwajcarią", a więc potrzebuje dofinansowania. - Powinnyśmy jednak mieć priorytety: np. transformacja sektora energetycznego poprzez stopniowe odejście od węgla i przejście na odnawialne źródła, dofinansowanie nauki, edukacji, służby zdrowia i infrastruktury - mówił.
- Inwestujmy pieniądze tak, aby zapewnić sobie bogatą, czystą zieloną przyszłość, zamiast wydawać pieniądze na pomysły z kampanii, które już słyszeliśmy
- ocenił ekspert.
Według prof. Piątkowskiego Polska "potrzebuje automatyzacji i robotyki", ponieważ, jak wskazał "społeczeństwo szybko się starzeje i zacznie coraz bardziej brakować rąk do pracy".
- Dzięki robotyzacji możemy też poprawić wydajność pracy, która w Polsce dalej wynosi niewiele ponad połowę tego co w Niemczech, co pokazuje, ile mamy do nadrobienia. Jednocześnie powinniśmy dalej otworzyć się na imigracje. Nie możemy patrzeć statycznie na taki scenariusz demograficzny, w którym za kilka dekad Polska będzie miała niewiele ponad 30 mln mieszkańców. W polskim interesie jest, by zamiast stać się biednym krajem starych ludzi, być krajem z 50 mln mieszkańców, w którym zmieszczą się wszyscy, w tym roboty i imigranci. Młodzi Ukraińcy, Wietnamczycy, Etiopczycy, czy Filipińczycy pomogą nam w rozwoju gospodarki i powinniśmy przygotować programy migracyjne, szczególnie wykorzystując polskie wyższe uczelnie, które nam pozwolą przyciągnąć migrantów i zatrzymać ich na dłużej
- mówił Piątkowski.
Odnosząc się do niedoborów na rynku mieszkaniowym, ekspert podkreślił, że kwestia ta "jest kluczowa dla jakości życia Polaków, a w przypadku mieszkań nie zawsze rynek jest najlepszym regulatorem".
- Mimo że w Polsce w zeszłym roku wybudowano 200 tys. mieszkań, to deficyt mieszkań wśród młodych nie zniknął. Ja widzę tu potrzebę interwencji skarbu państwa: jeśli stać nas wydać 2 proc. PKB na program 500+, to także stać nas też na przeznaczenie 1 proc. PKB rocznie na budowę 100 tys. mieszkań rocznie z państwowych pieniędzy
- wskazał naukowiec. - Polski rząd mógłby np. wykupić cały pas ziemi między Warszawą i Łodzią i zbudować tam milion nowych mieszkań, przy okazji tworząc nowe serce gospodarcze Europy. To byłaby taka nasza "Druga Gdynia" - dodał.
Zdaniem Piątkowskiego podatki w Polsce są na "relatywnie niskim" poziomie.
- Wskaźnik opodatkowania do PKB wynosi 36 proc., to jest prawie 6 pkt proc. poniżej średniej dla strefy euro. Czyli co roku transferujemy ponad 100 mld zł do kieszeni najbogatszych, którzy płacą podatki poniżej europejskiej średniej. To oznacza, że jest przestrzeń na zwiększenie sprawiedliwości społecznej
- zauważył.
Ekspert pozytywnie ocenił pomysł tzw. podatku od majątku, ale powinno się go wprowadzać rozważnie "od niskich tawek".
- Nie powinniśmy przesadzać ze stopniem opodatkowania, ponieważ nasze społeczeństwo jest cały czas na dorobku. Nawet jak porównamy się do Włoch czy Hiszpanii, my gromadzimy majątek dopiero od 30 lat, a w lata 90. wchodziliśmy jako społeczeństwo biedne. Nadmierne opodatkowanie może doprowadzić do osłabienia wzrostu
- powiedział.
- Mamy ogromną szansę, by - przy najniższych w historii kosztach finansowania - dogonić Zachód, zasypując po drodze te wszystkie dziury, o których wspomniałem, jak służba zdrowia, edukacja czy nauka. Złoty wiek w Polsce już trwa i potrzebujemy jeszcze jednego pokolenia szybkiej pogoni, aby wyrównać poziom życia z Zachodem. Polska gospodarka jest superkonkurencyjna i powinna dalej szybko rosnąć, ale trzeba uważać, by tego nie zepsuć
- podsumował prof. Marcin Piątkowski.