"Część rodziców, którzy mimo pełnowymiarowej wojny niedawno wysłali z Enerhodaru i okolicznych wsi swoje dzieci do kraju krasnodarskiego w Rosji, już zaczęła otrzymywać niepokojące wieści"
- napisał mer w Telegramie.
"Okupanci postawili ich przed faktem, że dzieci 'zatrzymują się na wypoczynek w Rosji na nieokreślony termin', rozkazali, by przekazać im ciepłe rzeczy i 'uspokoili', że dzieci będą chodzić tam do szkoły" - kontynuował.
"Niestety stało się właśnie to, czego możliwość przewidywaliśmy. Faktycznie dzieci są teraz zakładnikami terrorystów. I podczas gdy części rodziców to w ogóle nie niepokoi, to druga część jest jawnie zszokowana takim rozwojem wydarzeń"
- dodał.
W trakcie rosyjskiej inwazji na Ukrainę Rosjanie nielegalnie wywożą niepełnoletnich. Losy dzieci, które trafiły do Rosji i na terytoria okupowane, są bardzo trudne do ustalenia. Niektóre z nich są oddawane do adopcji.