Władze miasta od dawna walczą ze zjawiskiem nielegalnych miejsc noclegowych. Okazało się, że szukać muszą ich nie tylko na lądzie w prywatnych domach, ale także na wodzie. Noclegi oferowano na czterech łodziach niedaleko placu Świętego Marka, które funkcjonowały niemal jako pensjonat - podał w niedzielę lokalny dziennik „Il Gazzettino”. Jedna z łodzi nie miała silnika, co tym bardziej wskazywało na jej przeznaczenie. Sprawą zajęła się Gwardia Finansowa.
Wenecka gazeta odnotowała, że siły porządkowe w tropieniu niezarejestrowanych, niepłacących podatków pensjonatów i innych miejsc noclegowych posługują się specjalnym programem komputerowym. Wyłapuje on te, które nie figurują w żadnych rejestrach, a oferują pokoje turystom.
Ponadto przeprowadzono ankietę wśród turystów, którzy opuszczają miasto samochodem lub pociągiem, na temat miejsca ich noclegu. Wynika z niej, że w 70 proc. przypadków policja wykryła potem nieprawidłowości.