Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

„Oczyszczają” teren i wykonują „brudną robotę”. Nowe fakty o rekrutacji najemników z Rosji!

Rosja masowo rekrutuje najemników, którzy wysyłani są na następnie na różne fronty walk praktycznie na całym świecie. Ilja Barabanow, korespondent rosyjskiej redakcji BBC ujawnia, że przez rosyjską najemniczą firmę wojskową tzw. grupę Wagnera przeszło już ok. 10 tys. ludzi, a cały czas jest tam duża rotacja. 80 proc. rosyjskich najemników walczyło w ukraińskim Donbasie. Specjalizują się w „brudnej robocie” , a ich zarobki mogą wynosić nawet 500 tys. rubli (ok. 26 tys. zł).

Barabanow zajmuje się tematem rosyjskich najemników (tzw. wagnerowców) od początku istnienia tej grupy, czyli - jak twierdzi - od drugiej połowy 2014 roku. Wtedy zaczęli działać na terytorium samozwańczej tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej. W Donbasie najemnicy zajmowali się „brudną robotą”, np. „oczyszczali” teren ze zbyt samodzielnych bojowników walczących przeciwko siłom ukraińskim. Brali też udział w szturmie ługańskiego lotniska - mówi. Masowa rekrutacja w szeregi firmy zaczęła się przed wyjazdem do Syrii.

Ilu najemników na Rosja?

Od początku istnienia grupy według szacunków dziennikarza pracowało dla niej łącznie ok. 10 tys. ludzi. Jest tam duża rotacja - ocenia. Jego zdaniem co najmniej 80 proc. osób, które przeszły przez grupę Wagnera, miało doświadczenie walk w Donbasie (nie tylko w jej szeregach).

Grupa Wagnera jest „bardzo atrakcyjna” dla mieszkańców rosyjskiej prowincji, gdzie średnie wynagrodzenie wynosi 20-30 tys. rubli (ok. 1 tys. - 1,6 tys. zł). 

Możliwość zarobienia dziesięć razy więcej - nawet przy dużym ryzyku - przyciąga znaczną liczbę ludzi.
- wyjaśnia Ilja Barabanow .

Wynagrodzenie różni się w zależności od miejsca „oddelegowania” i sprawowanej funkcji. Minimalna suma to 150 tys. rubli, maksymalna - do 500 tys. rubli (ok. 8-26 tys. zł).

Jak Rosjanie rekrutują najemników?

Pytany o to, kogo przyjmują w szeregi tzw. grupy Wagnera, Barbanow zwraca uwagę, że na początku starano się nie zatrudniać ludzi po wyrokach czy biorących narkotyki. Z czasem struktura zmieniła się i teraz fakt karalności nie jest już problemem.

Kandydaci m.in. przechodzą badanie poligrafem, podczas którego na przykład odpowiadają na pytanie o to, czy mają znajomych dziennikarzy. W tym roku nie są też zatrudniani mieszkańcy tzw. Donieckiej Republiki Ludiwej, Ługańskiej Republiki Ludowej ani Krymu, nawet ci z rosyjskim obywatelstwem.

Pojawiają się też nowe wytyczne, np. obecnie obowiązkowym jest zaszczepienie przeciwko Covid-19.

Jak ujawnia korespondent współpracujący z BBC, najemnikami nie zostaną też osoby z chorymi zębami, by w czasie wyjazdu nie wynikała konieczność ich leczenia. Niektórzy przed przybyciem do bazy Molkino pod Krasnodarem - gdzie w Rosji stacjonuje tzw. grupa Wagnera - usuwają po kilka zębów.

Szczególnie cenieni przy wyborze są eksperci zajmujący się dronami.
- wskazuje Barabanow.

Odszkodowanie za śmierć

Najemnicy podpisują kontrakty z firmą „Euro Polis”, którą liczne rosyjskie media wiążą z biznesmenem Jewgienijem Prigożynem, określanym jako „kucharz Putina”. Sam Prigożyn kategorycznie zaprzecza swojemu powiązaniu z firmą najemniczą.

Kontrakty zazwyczaj zawierane są na trzy miesiące, maksymalnie - na pół roku. Według informacji Barabanowa w przypadku śmierci najemnika osobie bliskiej, wskazanej w kontrakcie, wypłacane jest „dosyć wysokie” odszkodowanie, wynoszące 5 mln rubli (ok. 265 tys. zł). Straty wśród tzw. wagnerowców - na ile można to oszacować - są dosyć duże w każdym z krajów, do którego przyjeżdżają.

Dokument zawiera m.in. punkt o tym, że podpisujący zgadza się, że jego ciało nie będzie przetransportowane do Rosji w przypadku braku takiej możliwości.

Każdy najemnik po dołączeniu do grupy otrzymuje swój numer identyfikacyjny. 

Gdy przestają być potrzebni…

Ilja Barabanow współpracował z arabską redakcją BBC nad materiałem dotyczącym znalezionego w Libii tabletu, który mógł należeć do rosyjskiego najemnika. Informacje, do których dotarli dziennikarze, obrazują skalę operacji grupy w tym kraju i pozwalają przypuścić, że jest wspierana na najwyższym szczeblu, mimo tego, że rosyjskie władze zaprzeczają jakimkolwiek powiązaniom z najemnikami - podkreślało BBC.

Dziennikarz, bazując na liczbie uzbrojenia, o jaką wnioskowano w dokumencie, który znalazł się w posiadaniu BBC, oraz na podstawie rozmów z dwoma byłymi tzw. wagnerowcami, szacuje, że w szczytowym okresie - na przełomie lata i jesieni 2019 r. - w Libii walczyło około tysiąca najemników.

Według źródeł Barabanowa po porozumieniach pokojowych, przewidujących m.in. wycofanie wszystkich zagranicznych najemników z Libii, tzw. wagnerowców przerzucono do Republiki Środkowoafrykańskiej. Obecnie - według korespondenta - w różnych grupach na portalu społecznościowym Vkontakte trwa nabór na kolejne wyjazdy do afrykańskich krajów.

Barabanow przypomina, że funkcjonowanie prywatnych firm najemniczych jest w Rosji nielegalne, co Kreml wykorzystuje za każdym razem, gdy dana grupa najemników przestaje być już przydatna. 

Dopóki są oni potrzebni Rosji, państwo twierdzi, że są to prywatne firmy ochroniarskie. Kiedy przestaną być potrzebni, każdego z nich można zamknąć na parę lat na podstawie artykułu „najemnictwo”.
- uważa rosyjski dziennikarz.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane