Strajk rozpoczął się w środę rano. Jak poinformowała agencja dpa, większość pasażerów została wcześniej uprzedzona o odwołaniu rejsów, dlatego terminal świecił pustkami.
Protest ma potrwać do północy z środy na czwartek.
Strajk obejmuje tysiące pracowników
W akcji bierze udział około 2 tys. pracowników, w tym kontrolerzy, strażacy lotniskowi oraz personel obsługi terminala. Ich obecność jest kluczowa dla funkcjonowania portu, dlatego władze zdecydowały się całkowicie wstrzymać jego działalność – mimo że do strajku nie przyłączyli się pracownicy odpowiedzialni za obsługę naziemną i kontrolę bezpieczeństwa.
Związek zawodowy Verdi prowadzi obecnie negocjacje z zarządem lotniska. Postuluje m.in. podwyżki wynagrodzeń na poziomie 6 proc., przy czym minimalny wzrost pensji miałby wynosić 250 euro miesięcznie dla każdego pracownika. Wśród żądań jest także dodatkowy dzień wolny, a proponowane zmiany miałyby obowiązywać przez co najmniej rok.
To pierwszy strajk ostrzegawczy w ramach trwających rozmów płacowych. Decyzję o jego ogłoszeniu podjęto po przedstawieniu przez pracodawcę oferty uznanej przez związkowców za niewystarczającą. Władze lotniska oceniły protest jako „nieproporcjonalny”, zwracając uwagę na jego skalę w kontekście trwających już zakłóceń w ruchu lotniczym związanych z konfliktem między USA, Izraelem a Iranem.