- Wezwania do wojska otrzymują osoby legitymujące się paszportami Federacji Rosyjskiej lub samozwańczej, kontrolowanej przez Kreml Ługańskiej Republiki Ludowej
- czytamy w komunikacie na łamach serwisu.
Na początku sierpnia lojalny wobec Kijowa szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj poinformował, że na okupowanych terenach Ługańszczyzny trwa "polowanie na mężczyzn w wieku poborowym". Według gubernatora w proces przymusowej mobilizacji do rosyjskiej armii włączono już działy kadr w firmach i nauczycieli, a powołania na front wręcza się nawet w sklepach i na targowiskach.
Od 24 lutego, czyli początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, pojawiają się liczne doniesienia o niskim poziomie wyszkolenia, przestarzałym ekwipunku i bardzo niskim morale żołnierzy z tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej, którzy często są wysyłani na pierwszą linię frontu i masowo giną na polu walki.
Ukraińskie władze cywilne i wojskowe przekazywały m.in. informacje, że wiele przymusowo zmobilizowanych osób nigdy wcześniej nie służyło w armii. Powiadamiano także, że na front wysyłani są mężczyźni z wadami m.in. wzroku i słuchu.