Donald Trump odmówił publicznego ujawnienia swoich zeznań podatkowych. Zerwał w ten sposób z praktyką trwającą ponad cztery dekady, której podporządkowali się w tym czasie inni prezydenci. We wniosku skierowanym na ręce sędziego okręgowego prokurator okręgowy Manhattanu Cyrus Vance Jr argumentował, że przemawia za tym "systemowy i długotrwały charakter niejasności podatkowych w The Trump Organization".
Po decyzji Sądu Najwyższego, który w czerwcu odrzucił argument adwokatów Donalda Trumpa, że prezydent nie może być przedmiotem dochodzenia w trakcie swego urzędowania, prokurator Vance musi teraz przekonać sąd do wydania nakazu udostępnienia pod rygorem odpowiedzialności karnej (subpoena) zeznań podatkowych Donalda Trumpa z ubiegłych lat - zarówno stanowych, jak i federalnych.
Sędzia okręgowy Victor Marrero, przed którym wczoraj wystąpili przedstawiciele prokuratury, zapowiedział, że decyzja w tej sprawie zostanie wydana do końca sierpnia.
- To tylko kolejna odsłona polowania na czarownice
– ocenił amerykański przywódca.
Trump porównał zapowiadane działania Vance'a do innych dochodzeń, które miały miejsce od rozpoczęcia jego kadencji w Białym Domu w roku w 2016. Zaliczył do nich śledztwo prowadzone przez prokuratora specjalnego Roberta Muellera w sprawie ingerencji Rosji w amerykańskie wybory 2016 roku oraz impeachment wszczęty przez kontrolowaną przez Demokratów Izbę Reprezentantów za nadużycia władzy prezydenckiej i utrudnianie śledztwa. Został jednak uniewinniony przez republikański Senat.
- To problem Demokratów. Nie udało im się z Muellerem, nie udało im się z niczym, chybili w Kongresie, chybili na każdym etapie tej rozgrywki
- ocenił Trump.
Prezydent określił postępowanie swych adwersarzy jako kontynuację najgorszych polowań na czarownice w historii Stanów Zjednoczonych.
- To straszna rzecz, którą robią, to naprawdę straszna rzecz. Polowanie na czarownice trwa już wystarczająco długo
- przekonywał.