Trump napisał na platformie społecznościowej Truth Social, że Petro zadzwonił do niego, by „wyjaśnić sytuację z narkotykami i inne różnice zdań, jakie mieliśmy”.
„Doceniam jego telefon i ton, i oczekuję spotkania z nim w bliskiej przyszłości. Trwają ustalenia pomiędzy sekretarzem stanu Markiem Rubio a szefową dyplomacji Kolumbii. Spotkanie będzie miało miejsce w Białym Domu w Waszyngtonie”
– oświadczył prezydent USA.
Petro powiedział, że przyjął propozycję spotkania z Trumpem. Dodał, że rozmawiał z amerykańskim przywódcą na temat Wenezueli i handlu narkotykami, a ich rozmowa trwała około godziny.
Oświadczył też, że rozmawiał z pełniącą obowiązki prezydenta Wenezueli Delcy Rodriguez i wezwał do trójstronnego dialogu z USA.
Petro powiedział uczestnikom zwołanej przez siebie demonstracji, że w poniedziałek rozmawiał z Rodriguez i zaprosił ją do Kolumbii. – Chcemy zbudować trójstronny dialog, a najlepiej światowy, by nie dopuścić do tego, że w społeczeństwie wenezuelskim dojdzie do eskalacji – dodał.
"Musi uważać na swój tyłek"
Kolumbia jest tradycyjnie ważnym sojusznikiem gospodarczym i wojskowym USA, ale obecnie relacje pomiędzy obu krajami są bardzo napięte. Petro krytykował gromadzenie przez USA sił w regionie Ameryki Łacińskiej, ataki na łodzie przemytnicze, jak również uderzenie na Wenezuelę i pojmanie jej przywódcy Nicolasa Maduro.
Po ataku na Wenezuelę Trump oświadczył natomiast, że Petro „musi uważać na swój tyłek”. Zarzucił mu, że „ma fabryki kokainy” i „wysyła ją do Stanów Zjednoczonych”. Powiedział również, że operacja w Kolumbii podobna do tej w Wenezueli wydaje mu się „dobrym pomysłem”. Wcześniej sugerował, że może dokonać ataku na fabryki narkotyków w Kolumbii.
Petro, lewicowy polityk, który dawniej działał w organizacji partyzanckiej, oświadczył w poniedziałek, że jest gotów „ponownie chwycić za broń” w przypadku ataku USA na jego kraj. Wielokrotnie podkreślał również, że jego rząd walczy z produkcją i przemytem kokainy.