Na Florydzie stracono w czwartek 74-letniego Dusty'ego Raya Spencera, skazanego za zamordowanie żony w 1992 r. Był najstarszym więźniem straconym we współczesnej historii tego stanu. Na lipiec zaplanowano egzekucję kolejnego 74-latka.
Skazaniec został uznany za zmarłego o godz. 18.10 lokalnego czasu po zastrzyku trucizny w więzieniu stanowym koło miejscowości Starke.
Przepraszam, przepraszam rodzinę
– powiedział Spencer przed egzekucją i pomodlił się.
Zabił żonę z zimną krwią
Według agencji AP mężczyzna został skazany za zabójstwo żony Karen Spencer, którą śmiertelnie ugodził nożem w styczniu 1992 r. Wcześniej dusił ją i groził, że po wyjściu z więzienia „dokończy to, co zaczął”.
W dniu ataku pobił nastoletniego syna kobiety żelazkiem, gdy próbował bronić matki. Chłopiec usiłował postrzelić napastnika, lecz broń wypaliła wadliwie. Po przybyciu policji, funkcjonariusze stwierdzili u Karen Spencer liczne rany kłute klatki piersiowej.
Sąd Najwyższy Florydy odrzucił w minionym tygodniu apelację skazanego, którego obrońcy argumentowali, że z powodu wieku i chorób, m.in. wątroby, egzekucja narazi go na nadmierne cierpienie. W czwartek ostatnią apelację oddalił także Sąd Najwyższy USA.
Szykują kolejne egzekucje
Jak wynika z danych Departamentu Więziennictwa Florydy, dotychczas najstarszymi straconymi w tym stanie byli dwaj 72-letni więźniowie. Na 14 lipca wyznaczono egzekucję kolejnego 74-latka, Dennisa Sochora, skazanego za zabójstwo kobiety po przyjęciu sylwestrowym w 1982 roku.
Czwartkowa egzekucja była dziewiątą na Florydzie w tym roku, po rekordowych 19 egzekucjach wykonanych w 2025 r. Od przywrócenia kary śmierci w USA w ubiegłym roku stracono już ponad 1600 więźniów, zdecydowaną większość z nich na mocy wyroków sądów stanowych.