W Niemczech w wyborach do Parlamentu Europejskiego ugrupowania rządzące w kraju poniosły widoczną porażkę.
Blok chadecki CDU/CSU uzyskał 30 proc. poparcia, drugie miejsce zajęła AfD - 15,9 proc. Rządząca SPD uzyskała 13,9 proc., a jej koalicjanci - Zieloni oraz FDP - kolejno 11,9 proc. oraz 5,2 proc. Lewicowy Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW) uzyskał 6,2 proc. głosów, a Lewica 2,7 proc.
Słaby wynik ugrupowań rządzących podważył ich krajowy mandat. Markus Soeder, lider CSU, stwierdził, że koalicja "świateł drogowych" - SPD-FDP-Zieloni - nie ma już społecznego poparcia i potrzebne są nowe wybory. Zwrócił uwagę, że CDU/CSU ma tyle samo głosów co koalicja rządząca razem wzięta.
- To totalna katastrofa i wotum nieufności dla Olafa Scholza, który powinien zrobić podobnie jak Emmanuel Macron i zwołań nowe wybory
- wskazał w mediach społecznościowych Soeder.
Die #Europawahl war eine Abwahl für die #Ampel. Wenn die Bundesregierung so weitermacht, sorgt das für weiteren Frust bei den Bürgerinnen und Bürgern. Die #Union hat genauso viele Stimmen wie die gesamte Ampel. Das ist ein Totalabsturz und ein massiver Vertrauensverlust, ein…
— Markus Söder (@Markus_Soeder) June 10, 2024
Również Alice Weidel, współprzewodnicząca Alternatywy dla Niemiec (AfD), zaapelowała w poniedziałek o przeprowadzenie wyborów.
"Teraz Scholz ma tylko jedno zadanie: utorować drogę do nowych wyborów - zamiast rządzić wbrew zdecydowanej większości społeczeństwa przez kolejny rok"
- napisała na platformie X.
Rzecznik niemieckiego rządu, Steffen Hebestreit, stwierdził, że "w Niemczech, inaczej niż we Francji, nie będzie przedterminowych wyborów" i "nie było to tematem".
"Planowy termin wyborów to jesień przyszłego roku i wtedy zamierzamy je przeprowadzić"
- podkreślił Hebestreit, cytowany przez portal tagesschau.