Meksykańskie służby bezpieczeństwa poinformowały, że zaginiony ksiądz ze stanu Sinaloa odnalazł się cały i zdrowy. Władze nie podały jak dotąd, co działo się z nim podczas trzydniowego zaginięcia.
Według Sekretariatu Bezpieczeństwa Publicznego stanu Sinaloa 67-letni ksiądz Clemente Morales pojawił się we wtorek w swojej parafii Chrystusa Zmartwychwstałego w Culiacanie – stolicy stanu Sinaloa na północnym zachodzie Meksyku. Jak podała meksykańska prasa, przyjechał tam samochodem, który również był wcześniej zgłoszony jako zaginiony.
Informację o powrocie do parafii księdza potwierdziła w komunikacie miejscowa diecezja. Dodano w nim, że Morales przechodzi obecnie badania medyczne.
Co się z nim działo przez 3 dni?
Wcześniej Konferencja Episkopatu Meksyku wezwała władze kraju do podjęcia poszukiwań księdza. Biskupi obawiali się, że kapłan mógł paść ofiarą kartelu narkotykowego Sinaloa - jednego z najgroźniejszych w Ameryce Łacińskiej.
Nie podano jak dotąd informacji o tym, co działo się z duchownym w czasie trzech dni od jego zaginięcia w sobotę 24 października oraz czy w jego zniknięcie były zamieszane grupy przestępcze.
Meksykańskie władze szacują, że tylko od 2024 r. w Culiacanie w walkach zbrojnych gangów narkotykowych, a w szczególności w wyniku wewnętrznego konfliktu w kartelu Sinaloa, zginęło ponad 2 tysiące osób. W ciągu ostatnich siedmiu lat grupy przestępcze zamordowały w Meksyku 14 księży katolickich.