Autorzy raportu krytykują gospodarkę leśną prowadzoną w kraju.
W Hiszpanii nie zalesia się terenów, gdzie były pożary, a sama natura tego nie ureguluje - piszą autorzy raportu, wskazując na braki w przepisach dotyczących zarządzania zasobami leśnymi i ochroną środowiska w górach. Według raportu, pilnie potrzebne jest planowanie na najbliższe 20-30 lat.
- Do pożarów na dużą skalę dochodzi z powodu zmian klimatu, ale i błędów w polityce władz. Około 60 proc. środków publicznych na lasy wydaje się na gaszenie pożarów, a tylko 20 proc. na profilaktykę
- poinformował dyrektor Fundacji Artemisan Luis Fernando Villanueva w rozmowie z portalem 20minutos.es.
Problemem jest zwiększanie się palnej biomasy leśnej wraz z procesem wyludniania się wsi.
- Kiedyś zbierano chrust i wypasano bydło, co oczyszczało lasy; dziś znikają małe gospodarstwa, a restrykcyjne przepisy dotyczące środowiska i biurokracja stanowią przeszkodę dla oczyszczania lasów. Na odpowiedź w sprawie zbierania drewna czeka się minimum 18 miesięcy, a koszt uporządkowania 1 ha wynosi 8-12 euro. Obecnie tylko 20 proc. powierzchni leśnej w Hiszpanii jest uporządkowana
- powiedział Villanueva.
Do wielkich pożarów, obejmujących ponad 500 ha dochodzi, kiedy w górach jest dużo biomasy palnej i występują niekorzystne warunki termiczne i wietrzne. Według raportu, wypas bydła ma fundamentalne znaczenie dla profilaktyki przeciwpożarowej, a jego autorzy opowiadają się za ekstensywną hodowlą.
Oprócz tego, jak wynika z raportu, ponownie należy zalesiać gatunkami bardziej odpornymi na pożary, gdyż „oczywiste jest, że prędkość rozprzestrzeniania się pożaru lasu sosnowego nie jest taka sama, jak w przypadku lasu dębowego”.