29.letni dyrektor muzeum w Wołkowysku będąc członkiem Komisji Wyborczej nie zważając na presje odmówił podpisania protokołu wyborów. Wtedy jego podpis podrobiono. Dziś znaleziono go powieszonym. Zniknął 15 sierpnia. Uważano, że go aresztowano
- poinformował Andrzej Poczobut na Twitterze.
29.letni dyrektor muzeum w Wołkowysku będąc członkiem Komisji Wyborczej nie zważając na presje odmówił podpisania protokołu wyborów. Wtedy jego podpis podrobiono. Dziś znaleziono go powieszonym. Zniknął 15 sierpnia. Uważano, że go aresztowano.
— Andrzej Poczobut (@poczobut) August 18, 2020
Na Białorusi od tygodnia trwają protesty po wyborach prezydenckich. Według oficjalnych wyników wybory wygrał ubiegający się o reelekcję Alaksandr Łukaszenka, zdobywając 80,1 proc. głosów.
Polska i część państw europejskich oraz USA oceniają, że wybory te nie były zgodne ze standardami międzynarodowymi i wzywają do ich powtórzenia.
Protesty społeczne poparł nawet dyrektor w resorcie spraw zagranicznych, odpowiedzialny m.in. za relację z Polską Andrej Buszyła - następnie podał się do dymisji.
Łukaszenka może jednak liczyć na wsparcie ze strony prezydenta Rosji Władimira Putina.
„Ze strony rosyjskiej potwierdzono gotowość okazania niezbędnej pomocy w rozwiązaniu powstałych problemów na podstawie zasad umowy o powstaniu Państwa Związkowego, a także – w razie konieczności – na podstawie Organizacji Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB)"
- głosi komunikat Kremla opublikowany w niedzielę.
We wtorek wieczorem niezależna „Nowaja Gazieta”, powołując się na dane portalu Flightradar poinformowała, że w Mińsku wylądował samolot Tu-214WPU, którego używa dyrektor Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Rosji Aleksandr Bortnikow.