Ministerstwo obrony przekazało w komunikacie, że sprzeciwiło się łącznie kilkunastu transakcjom na rynku nieruchomości. Znajdują się w różnych częściach Finlandii, m.in. w pobliżu garnizonów wojskowych, w tym na północy niedaleko Rovaniemi przy kwaterze Lapońskich Sił Powietrznych, a także w środkowej części kraju przy obiektach ważnych dla przemysłu obronnego.
Według ministra choć w sprawach nie było dowodów na to, że osoby, które próbowały kupić działki w pobliżu obszarów ważnych dla obronności kraju, działały w imieniu państwa chińskiego, to uznano, że nie było żadnego innego powodu biznesowego, który w sposób racjonalny uzasadniałby te transakcje. Ponadto – podkreślił – ze względu na wątpliwości co do źródeł finansowania, postanowiono, że najbezpieczniejszym rozwiązaniem będzie zablokowanie sprzedaży.
Chińczycy poszli w ślady Rosjan
Dotychczas resort sprzeciwiał się głównie transakcjom, który stroną kupującą były m.in. osoby czy firmy mające powiązania z Rosją, a te w których uczestnikami były podmioty z Chin zdarzały się sporadycznie. – W tej sprawie wyjątkowa jest liczba obiektów, będących w zainteresowaniu chińskich kupujących – przyznał Hakkanen.
W Finlandii na mocy specjalnych przepisów ministerstwo obrony nadzoruje transakcje na rynku nieruchomości, położone w strategicznie ważnych dla bezpieczeństwa kraju lokalizacjach, w tych te których stroną są podmioty spoza UE. Transakcje dotyczące działek położonych w pobliżu obiektów wojskowych były blokowane, w szczególności w celu zwalczania rosyjskich wpływów hybrydowych. – Nie można jednak wykluczyć złych intencji także innych państw – przyznał.
Fińskie media przypomniały, że Chiny zbliżyły się do Rosji podczas wojny na Ukrainie, a oba mocarstwa są obecnie bliskimi sojusznikami.
Ostatnia decyzja resortu obrony Finlandii dotyczyła także transakcji, których stroną kupującą były podmioty z Turcji, Indii oraz Ukrainy.