Zdarzenie miało miejsce we środę popołudniu. 14-latek w domu zastrzelił swojego ojca po czym przyjechał samochodem na teren szkoły podstawowej, do której uczęszcza około 300 dzieci. Otworzył ogień. Nauczycielka i dwoje dzieci zostało rannych.
Policja ujęła napastnika i zamknęła szkołę. Dzieci przeniesiono do pobliskiego kościoła. Stamtąd odbierali je ich rodzice.
Jedna z matek stwierdziła, że więcej nie pośle swojej pociechy do tej placówki.
- Nauczycielka córki była przerażona i wiem, że wielu uczniów również, niektórzy płakali. Nie była w stanie nic powiedzieć przez pięć minut, gdy po nią przyjechałam. Jestem przerażona, nie chcę, żeby znowu szła to tej szkoły – powiedział jeden z rodziców dzieci uczących się w tej podstawówce – cytuje telewizjarepublika.pl.
Nie wiadomo jakie były motywy 14-latka.