Jego zdaniem sytuacja pozwala spoglądać w przyszłość z nadzieją. W I kwartale 2016 r. głównym czynnikiem wpływającym na cenę miedzi był kurs dolara. Dzięki Rezerwie Federalnej, która prezentuje zdecydowanie gołębią postawę, amerykańska waluta osłabiła się względem europejskiej, chilijskiej, czy też chińskiej. Niewątpliwie, fakt ten poprawił nastroje rynkowe, co pozwoliło w pierwszych miesiącach br. na solidne odbicie ceny miedzi.
Rozbicki dodaje, że rynek oczekuje, że FED dokona zaledwie jednej podwyżki stopy procentowej w ciągu następnych dwunastu miesięcy. Nie można zatem wykluczyć dalszej deprecjacji dolara, która będzie wsparciem dla najlepszych giełdowych spółek miedziowych. Nie można jednak zapomnieć, że w szerszej perspektywie dolar jest nadal mocny. Dlatego też, słabość amerykańskiej waluty nie jest obecnie nadrzędnym bodźcem dla dalszych, potencjalnych wzrostów na rynku miedzi.
Zdaniem eksperta warto również zwrócić uwagę na obecną sytuację na rynku ropy naftowej. Słabnąca eksploatacja amerykańskich łupków spowodowała, że cena czarnego złota odbiła się od swoich trzynastoletnich minimów i dziś kwotowana jest w rejonach 40 dol. za baryłkę. W niedzielę (17 kwietnia) odbędzie się spotkanie wszystkich producentów ropy naftowej – zarówno tych z OPEC, jak i tych spoza kartelu. Nie można wykluczyć, że podczas obrad dojdzie do podpisania porozumienia, którego efektem będzie spadek podaży ropy.
Zdaniem eksperta tak naprawdę jednak, wszystko zależeć będzie od najbliższych odczytów danych z Chin. Ponadto, ewentualne porozumienie producentów ropy naftowej może być pośrednim katalizatorem dalszych ruchów cen ropy w górę. Surowce może wspierać również słabszy dolar. Obecne działania banków centralnych nie zapowiadają wzmacniania amerykańskiej waluty. W związku z tym, w krótkim okresie cena miedzi może wzrosnąć. Niemniej jednak, fundamenty są jeszcze zbyt słabe, aby móc mówić o trwałej poprawie nastrojów rynkowych.