Tysiące osób o skrajnie lewicowych poglądach, przedstawiciele mniejszości rasowych oraz nielegalni imigranci weszli do hali sportowej Uniwersytetu Illinois. Chodziło im o wyrażenie sprzeciwu wobec poglądów Trumpa. Duża część tej grupy wywołała zamieszki. Doszło do aktów przemocy, skandowano hasła obraźliwe dla Donalda Trumpa. Przebieg tych zajść wskazuje na sprawnie prowadzoną i skoordynowaną akcję.
Policja starała się nie ulegać prowokacjom, jednak tłum zachowywał się bardzo agresywnie. Mundurowi byli przepychani i obrażani. Sprowokowani funkcjonariusze działali momentami bardzo stanowczo.
Piątkowe rozruchy przed halą widowiskową University of Illinois przejdą do historii miasta Chicago, które nie widziało podobnych zdarzeń od czasu słynnej konwencji demokratycznej w 1968 roku. Zdarzenia te mogą wpłynąć na decyzję republikanów o nominowaniu kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Donald Trump przybył do Chicago na cztery dni przed zaplanowanymi na wtorek prawyborami w stanie Illinois.