Jednocześnie Ryszard Czarnecki zwraca uwagę, że problem jest jeszcze bardziej złożony. Zwraca on uwagę, że w ostatnim czasie Unia Europejska nie radzi sobie w kluczowych kwestiach.- Tutaj sprzęgły się interesy wielu krajów i wielu politycznych środowisk. Po pierwsze Niemcy chcą uniknąć debaty na temat swojej fatalnej polityki imigracyjnej. Nie chcą mówić o tłumieniu wolności mediów w kontekście ataku muzułmańskich imigrantów na ich obywatelki. Z drugiej strony interesy ekonomiczne naruszone przez nowy polski rząd - interesy banków, sieci wielkopowierzchniowych, supermarketów. Nie ma co ukrywać, że Zachód to nie św Franciszek z Asyżu i reaguje na to, że jest koniec Eldorado w tym zakresie – mówi wiceszef Parlamentu Europejskiego.
Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego zwraca również uwagę, że unijnym politykom nie zależy na debacie o imigrantach, ponieważ ostatnio „sprawa trochę przycichła”.- W praktyce nie ma stanowiska jednolitego ws. Brexitu” (możliwość dobrowolnego opuszczenia UE przez Brytyjczyków – przyp. red). Woli podejmować tematy, które są tematami zastępczymi, bo takim jest debata o Polsce, a nie poważnie zmierzyć się z brakiem unijnej polityki energetycznej, brakiem solidarności w tym zakresie – zauważa Ryszard Czarnecki.
Jednym słowem łatwiej, wygodniej jest debatować o Polsce, bo to nie grozi dymisjami. Ja nie wiem czy kanclerz Angela Merkel przetrwa ten rok, gdy chodzi o fatalne efekty jej polityki imigracyjnej. Jest jasne, że komisarz, który ją reprezentuje, którego wybrała po raz drugi do KE nie chce mówić o imigrantach, woli mówić o Polsce – tłumaczy Ryszard Czarnecki.
ZOBACZ FILM: