Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

W cieniu Kremla? Zapiski z Mołdawii

Na blogu europosła Ryszarda Czarneckiego można przeczytać fragment reportażu opublikowanego na łamach „Gazety Polskiej”.

Autor:

Na blogu europosła Ryszarda Czarneckiego można przeczytać fragment reportażu opublikowanego na łamach „Gazety Polskiej”. Cały wpis można przeczytać na stronie naszeblogi.pl

Ta rosyjska obecność i rosyjska presja przynoszą też jednak reakcję drugiej strony. Wzrasta w społeczeństwie mołdawskim poparcie pomysłu wejścia Mołdowy w skład Rumunii. O ile w referendum, które odbyło się 18 lat temu, ponad 94% mołdawskich obywateli opowiedziało się za niezależnością państwową, o tyle po 17 latach niepodległości sondaż opinii publicznej pokazał, że niemal 30% Mołdawian jest za zjednoczeniem z  Bukaresztem. Skądinąd rumuńscy politycy wykorzystują każdą okazję, aby wspierać rumuńskojęzycznego sąsiada, zarówno poprzez udzielanie Kiszyniowowi wysokich, w praktyce bezzwrotnych (nieoprocentowanych) pożyczek (ciekawe, że znacznie większych niż to, co dają USA i Unia Europejska…) jak też choćby przez bardzo mocne wspieranie na forum UE, także w Parlamencie Europejskim, Mołdowy i „przyciąganie” jej bliżej Brukseli niż Moskwy. Jest to do tego stopnia gorliwe i manifestacyjne, że władze Unii wręcz ograniczają ilość rumuńskich europosłów w oficjalnych delegacjach udających się do Kiszyniowa.

Unijni eksperci i analitycy podkreślają, że z sześciu krajów Partnerstwa Wschodniego (Ukraina, Białoruś, Mołdawia, Gruzja, Armenia, Azerbejdżan) to właśnie Kiszyniów poczynił ostatnio największe postępy na drodze do członkostwa w eurostrukturach. Większe na pewno niż Kijów, nie mówiąc o Mińsku, ale też większe niż Tbilisi, Erywań, czy Baku. Nie chodzi tylko o kwestie ekonomiczne, bo oczywiście łatwiej jest robić postęp, tak jak Mołdowa, odbijając się nie z najniższego pułapu. Chodzi też o reformę administracji, wymiaru sprawiedliwości, walkę z korupcją i tym podobne, dość rzeczy egzotyczne w innych krajach Partnerstwa Wschodniego. Mołdawianie od trzech lat maja proeuropejski, a nie pro moskiewski rząd, którego premierem jest Vlad Filat. Ale nawet pełna dobrych intencji i chcąca uciekać od Moskwy władza, tak jak Salomon: z próżnego nie naleje. Ten biedny kraj jest absolutnie uzależniony od importu paliw i surowców. Szacuje się, że aż 90% społeczeństwa żyje poniżej podstawowego minimum egzystencji. Można się domyślać, że dane te są oparte o oficjalne zarobki ludzi, co przy olbrzymiej „szarej strefie” mało współgra z rzeczywistą sytuacją ludzi. Mołdawia jest więc na amerykańskiej, unijnej, ale przede wszystkim rumuńskiej kroplówce, co zapewnia przetrwanie, ale trochę rozleniwia i odstręcza od podejmowania polityki oszczędności oraz koniecznych zmian w gospodarce. Kiszyniów to stolica kraju z całą pewnością demokratycznego. Nie jest to demokracja ani idealna, ani bezgrzeszna, ale jednak, gdy chodzi o wolności polityczne i wolności społeczne Amerykanie z Freedom House, oceniają, że w tych dziedzinach Mołdowa wyprzedza i Rosję, i Białoruś czy Iran, nie mówiąc już o „swoim” Naddniestrzu.


Autor:

Źródło: naszeblogi.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat