Kwota 400 mld zł dla Polski, o które chce walczyć rząd Donalda Tuska w czasie negocjacji o budżet Unii, budzi zdumienie opozycji. Jest to poniżej kwoty, jaka wynikałaby z najdalej idących cięć rozważanych przez członków UE. Tuskowe 400 mld zł dla Polski „to najgorsza propozycja zgłoszona w trakcie dyskusji o przyszłym budżecie” – uważa europoseł Janusz Wojciechowski. Jego zdaniem poza 300 mld zł na politykę spójności Polsce należy się co najmniej 42 mld euro na rolnictwo. „Każdy wynik poniżej 170 mld zł dla polskiej wsi będzie porażką, a poniżej 140 mld zł, czyli poniżej obecnego poziomu, byłby klęską. To byłaby zdrada interesów polskiej wsi” – podkreśla polityk PiS.
Wydaje się, że między rządem a opozycją jest w sprawie dotacji dla rolników przepaść. Premier Tusk może natomiast znaleźć wspólny język z kanclerz Niemiec Angelą Merkel w sprawie polityki spójności. Niemcy są bowiem nie tylko największym płatnikiem do budżetu Wspólnoty, ale także najwięcej na niej korzystają. Według Instytutu Badań Strukturalnych jedno euro wydane na politykę spójności w Europie Środkowej przekłada się na 61 eurocentów dodatkowego eksportu krajów starej Unii. Same Niemcy w obecnej siedmiolatce budżetowej zyskały na tym ponad 31 mld euro, co stanowi 125 proc. ich wpłat netto na politykę spójności.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
