- Cały zachodni świat przez 60 lat żył w przekonaniu, że wszystkie zbrodnie popełnili naziści. Bardzo trudno to zmienić – mówi w filmie historyk Norman Davis. Ze swastyki niewielu żartuje. Ale już z symbolami komunizmu jest inaczej. Mówi się, że komuniści to nie naziści. Że dążyli do równości i zgody. Że to była piękna idea. Związek Sowiecki, który tak ciepło interpretowany jest w popkulturze, zamordował miliony ludzi. W tym kobiety i dzieci. W ZSRS zginęło 27 mln obywateli. W dużej mierze byli oni ofiarami swojej władzy. Sowiecka machina terroru zaczęła działać 20 lat przed faszyzmem. Dlatego NKWD było wzorem dla gestapo. Naziści jeździli do Moskwy uczyć się torturowania i budowania obozów koncentracyjnych. – Nazistowska formacja SS i stalinowska służba bezpieczeństwa NKWD ściśle ze sobą współpracowały – mówi Davis. Nie jest zbiegiem okoliczności, że po obu tych zbrodniczych systemach zostały masowe mogiły.
„The Soviet Story” to film zdumiewający i niepokojący. Dokumenty i zdjęcia w nim pokazane odbiegają od oficjalnej, książkowej wiedzy na temat II wojny światowej. Potwierdzają to znawcy tematu wypowiadający się w filmie, m.in.: wspomniany Norman Davis, Françoise Thom – profesor historii z Sorbony, George Watson – historyk literatury z Uniwersytetu Cambridge, Pierre Rigolout – dyrektor i historyk francuskiego Instytutu Historii Społecznej, Aleksander Gurjanow ze Stowarzyszenia Memoriał czy Władimir Sergijczuk – profesor Uniwersytetu Kijowskiego.
Poza genezą i przebiegiem wojennych zbrodni z filmu wypływa straszna refleksja odnosząca się do czasów współczesnych. – Porozumienie, które Stalin zawarł z Zachodem, ukształtowało Europę na następne 50 lat. Chociaż były to zbrodnie tej samej rangi (niemieckie i sowieckie – przyp. red.), polityczne konsekwencje II wojny były zupełnie inne w wypadku obu dyktatorów – powiedział łotewski europarlamentarzysta Christopher Beazley. A wielu z tych, którzy torturowali, przeprowadzali eksperymenty medyczne i skazywali na śmierć, jest we współczesnej Rosji bohaterami. Wielu tych weteranów żyje i jest dumnych ze Związku Sowieckiego, który im na to pozwolił. Janis Dzintars był śledczym KGB w okupowanej przez Sowietów Łotwie. Słynął z okrucieństwa zwłaszcza wobec kobiet. Z zeznań świadków wyłania się przerażający obraz przesłuchań. Oficerowie KGB bili i torturowali kobiety po 20 godz. bez przerwy. Dzintars po upadku ZSRS zbiegł do Rosji. Kreml odmawia jego ekstradycji. Nazywa go szlachetnym weteranem.
Już w najbliższą środę film „The Soviet Story” będzie dołączony do tygodnika „Gazeta Polska”
