Z badań przeprowadzonych między 15 a 17 października przez Instytut Gallupa wynika, że w grupie wyborców zarejestrowanych na Romneya chce głosować 48 proc. Amerykanów, na Obamę 47 proc. Kandydat Republikanów ma jeszcze wyższe notowania wśród wyborców prawdopodobnych. W grupie tej ponad połowa (52 proc.) pytanych zadeklarowała poparcie dla Romneya, dla Obamy – 45 proc. Według czwartkowego sondażu Rasmussen Report, 49 proc. Amerykanów popiera Romneya, Baracka Obamę – 47 proc., pozostałe 4 proc. to osoby preferujące innego kandydata lub niezdecydowane. Sondażownia uprzedza jednak, że wyniki są wstępne, a dokładniejsze pojawią się najwcześniej w sobotę. Ponadto według Rasmussen Report, Mitt Romney prowadzi jednym punktem procentowym w jedenastu swing states (stany, które mogą przesądzić o wyniku wyborów), osiągając w nich średnie poparcie na poziomie 49 proc.
Na razie nie wiadomo, które momenty z drugiej debaty prezydenckiej zaważyły na opinii respondentów. Komentatorzy mediów konserwatywnych przypominają jednak o wpadce prezydenta Obamy i moderującej spotkanie dziennikarki CNN Candy Crowley, sugerując, że przywiązani do tradycyjnych wartości Amerykanie mogli nie przymknąć oka na to, iż prezydent ewidentnie rozminął się z prawdą w sprawie ataku na konsulat w Bengazi. Wyniki wstępnych badań opinii publicznej nie zostały skomentowane przez stację CNN, która tuż po debacie, nie czekając na badania sondażowni, obwieściła zwycięstwo Obamy.
Do wyborów zostało zaledwie kilkanaście dni, na poniedziałek 22 października zaplanowano trzecią – ostatnią już debatę prezydencką, która zostanie w całości poświęcona kwestiom polityki zagranicznej USA. Nerwowy czas oczekiwania na ostatnie, być może decydujące starcie obaj kandydaci uprzyjemnili sobie, biorąc udział w dorocznie organizowanym przez Archidiecezję Nowego Jorku przyjęciu dobroczynnym. Barack Obama i Mitt Romney wykorzystali tę okazję, by zabłysnąć talentem komediowym. Obaj politycy wygłosili mowy, w których nie szczędzili sobie nawzajem uszczypliwości. Barack Obama dworował sobie z majętności Romneya: – Byłem dziś w Midtown w kilku sklepach na zakupach, rozumiem, że gubernator Romney był w Midtown, by kupić kilka sklepów – zażartował. – Widzę już te doniesienia z dzisiejszej kolacji. Czołówki: Obama otoczony katolikami, a Romney je z bogaczami – prognozował b. gubernator Massachusetts, dając prztyczka w nos przedstawicielom nieprzychylnych mu mediów. Na koniec Romney zażartował sobie ze skłonności Obamy do notorycznego obarczania winą za wszystko, co pójdzie nie po jego myśli, swojego poprzednika George’a W. Busha.
– Obama spotyka papieża Benedykta XVI i daje mu radę: Ojcze Święty, kiedy pojawią się problemy, wystarczy powiedzieć, że zawinił Jan Paweł II – rzucił wyraźnie rozbawiony Romney.
