W ciągu kilku dni aktywiści HRW umieścili w internecie nagrania z co najmniej 20 bombardowań dokonanych przez syryjskie wojska rządowe. Widać na nich, że pozycje partyzantów atakowały helikoptery za pomocą bomb kasetowych.
Tego rodzaju ładunki nie eksplodują po uderzeniu, lecz po pewnym czasie następuje wybuch umieszczonego w ich korpusie niewielkiego ładunku. Ten z kolei rozrzuca na powierzchni równej boisku do piłki nożnej od kilkudziesięciu do kilku tysięcy małych ładunków lub od razu pocisków. W zamyśle konstruktorów takie bomby miały służyć do atakowania dużych jednostek wojskowych. Ale ofiarami walk toczonych w Syrii (głównie partyzanckich) są przede wszystkim cywile.
Na nagraniach HWR rozpoznano produkowane w Rosji pociski RBK 250 i RBK 500. Bombardowane nimi były cele w na przedmieściach Damaszku, na drodze z Damaszku do Aleppo, w pobliżu Aleppo, w prowincjach Idlib, Homs i Latakia. W jednym z ataków obrzucono bombami gaj oliwny. Ładunki nie eksplodowały, mieszkańcy znaleźli 30 bomb. Na jednym z nagrań HWR widać, jak syryjskie dzieci bawią się takimi niewypałami. Są one równie groźne, jak stare miny, mogą eksplodować nawet po latach.
1 sierpnia 2010 r. weszła w życie międzynarodowa konwencja zakazująca produkcji i używania broni kasetowej, gdyż zazwyczaj jej ofiarami są cywile. Konwencję podpisało 111 państw, z wyjątkiem jednak Rosji i Syrii oraz m.in. USA, Izraela i Polski.
Obecnie używanie broni kasetowej przez państwa, które nie przystąpiły do konwencji, nie jest nielegalne. Ale też nie przysparza tym państwom sympatii międzynarodowej opinii publicznej, która domaga się całkowitego zakazu jej używania. Po doniesieniach HRW minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow po raz kolejny w ciągu tygodnia musiał się tłumaczyć się z wyczynów własnego kraju. Najpierw standardowo: „Nie ma potwierdzenia, że w Syrii używano rosyjskich bomb kasetowych”. Potem w sposób bardziej zawoalowany: „Region (Bliskiego Wschodu) jest przesycony bronią. Kto, skąd i w jaki sposób amunicje czy inne rodzaje broni tam dostarcza – no, to bardzo trudno ustalić”.
Z każdym dniem Rosja coraz bardziej grzęźnie w beznadziejnej wojnie w obronie swojego sojusznika, prezydenta Baszara al-Asada.
Więcej na ten temat w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
