Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Niezatapialny Barack Obama

Jak informuje Instytut Gallupa, Amerykanie wierzą w skuteczność polityki prowadzonej przez obecnego prezydenta.

Autor:

Jak informuje Instytut Gallupa, Amerykanie wierzą w skuteczność polityki prowadzonej przez obecnego prezydenta. Wszystko wskazuje na to, że Barack Obama odcina kupony od akcji zabicia Osamy bin Ladena i pomocy w obaleniu Muammara Kaddafiego. Mitt Romney ma coraz mniej czasu, by przekonać do siebie niezdecydowanych.

18 proc. Amerykanów deklaruje „duże zaufanie do rządu”, a 48 proc. „spore”. Tak wyraźnym mandatem zaufania w kwestiach rozwiązywania problemów globalnych Waszyngton nie cieszył się od czasu II wojny w Zatoce Perskiej w 2003 r. Najbardziej zadowoleni z działań Waszyngtonu są zwolennicy Partii Demokratów (80 proc., dla porównania – w 2011 r. statystyki mówiły o 70 proc.), także wśród wyborców Partii Republikańskiej odnotowano kilkupunktowy wzrost entuzjazmu dla międzynarodowych posunięć rządu (z 44 proc. w ub.r. do 52 proc. w br.). Badania zostały przeprowadzone między 6 a 9 września, więc przed tragicznymi wydarzeniami z 11 września w Benghazi, stolicy Libii.

Zdaniem Instytutu Gallupa mimo kłopotów ekonomicznych ponad połowa Amerykanów jest też usatysfakcjonowana polityką wewnętrzną Waszyngtonu. Sympatia dla rządu idzie w parze z poparciem dla Baracka Obamy. Z ostatniej ankiety telefonicznej przeprowadzonej przez IG z udziałem ok. 3 tys. uprawnionych do głosowania wynika, że gdyby wybory prezydenckie miały się odbyć już dziś, głos na Obamę oddałoby 48 proc. Amerykanów, na Mitta Romneya – 45 proc.

Mniej miażdżące dla Romneya są prognozy Rasmussen Reports. Wynika z nich, że na obecnego prezydenta zagłosowałoby dziś 47 proc. Amerykanów, na Romneya 46 proc. Na tym dobre wieści się kończą. Nawet Rasmussen podkreśla, że w trzech z pięciu kluczowych dla wyniku wyborów prezydenckich stanach USA, tzw. swing states (Ohio, Floryda i Wirginia) Barack Obama ma kilkupunktową przewagę nad swoim rywalem. W Ohio jest to pięć punktów. Od roku 1964 w tym stanie zawsze wygrywali późniejsi prezydenci. A media amerykańskie jak mantrę powtarzają prawidłowość, że nie ma prezydenta Republikanów bez laurów w Ohio.

Sztaby obu kandydatów doskonale zdają sobie sprawę ze znaczenia głosowania w tym stanie. Od kwietnia br. Obama odwiedził Ohio sześciokrotnie, Romney ośmiokrotnie. We wtorek, kiedy obecny rezydent Białego Domu przemawiał w Nowym Jorku na sesji ONZ, Romney po raz dziewiąty, w towarzystwie kandydata na wiceprezydenta USA, Paula Ryana, udał się w trzydniową podróż autokarem do Ohio. „Czy wyprawa Romneya i Ryana nie jest aby stratą czasu?” – pytał na głównej stronie portal CSMonitor. Jedno jest jasne: aby przebić swojego rywala, Romney musi przekonać do siebie co najmniej 5 proc. mieszkańców tego stanu.

Na swojej stronie internetowej w dniu wizyty Mitt Romney zamieścił film, w którym przekonuje, że dzięki jego prezydenturze w USA powstanie 12 mln nowych miejsc pracy. Stopa bezrobocia wynosi w Stanach 8,1 proc. W Ohio jest dużo niższa – 7,2 proc. Komentatorzy mają wątpliwości, czy mieszkańcy stanu, w którym przynajmniej według statystyk żyje się lepiej niż w pozostałych częściach kraju, przejdą na stronę walczącego z bezrobociem kandydata Republikanów.


Autor:

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat