Od czwartku miasta Syberii i Dalekiego Wschodu były sparaliżowane dymem i smogiem. Już wcześniej ok. 200 pożarów pustoszyło tereny środkowej i wschodniej Rosji. Ogień wypalił ponad 8 tysięcy hektarów. Według ekologów to więcej, niż spłonęło przez cały rok 2010.
Tymczasem rosyjskie władze tuszują informacje o gigantycznych pożarach i nie informują o zasięgu pożarów ani o tym, że w kilku regionach ogłosiły stan wyjątkowy.
Wokół Chabarowska, Tomska i Nowosybirska płoną tysiące hektarów tajgi. Wokół Omska palą się torfowiska. W miastach widzialność sięga zaledwie kilkuset metrów. Dym sprawia, że trudno jest oddychać.