Ustępującego za kilka dni premiera Luksemburga Jean-Claude’a Junckera zastąpi przez pół kadencji szef niemieckich finansów Wolfgang Schaeuble, a następnie zostanie podmieniony przez swojego francuskiego kolegę na podobnym stanowisku – Pierre’a Moscoviciego. Wydawało się, że wybór socjalisty na francuskiego prezydenta spowoduje oziębienie relacji na linii Berlin–Paryż, jednak europejska realpolitik wymusiła na obydwu państwach konieczność współpracy. Po wielotygodniowych sporach François Hollande zaakceptował niemiecką propozycję i zgodził się, aby stanowiskiem przewodniczącego Eurolandu kierującego zespołem 17 ministrów finansów państw strefy euro podzieliły się Paryż i Berlin. Najpierw funkcja ta trafi w ręce niemieckiego, a później francuskiego ministra finansów. Jak twierdzi w najnowszym wydaniu hamburski tygodnik „Der Spiegel”, taki konsensus pozwoli zachować twarz zarówno kanclerz Angeli Merkel, jak i prezydentowi Hollande’owi.
Niemieckie media podkreślają wielkie znaczenie francusko-niemieckiego porozumienia, zwracając uwagę na moment jego zawarcia w dniu wspólnych obchodów we francuskim Reims 50. rocznicy podpisania przez Konrada Adenauera i Charles’a de Gaulle’a w 1962 r. traktatu o pojednaniu i porozumieniu.
Teraz obydwoje przywódcy mogli śmiało stwierdzić, że Niemcy i Francja ponownie ściśle i zgodnie ze sobą współpracują, tworząc główny trzon walki z kryzysem.
Niemcy od kilku miesięcy zgłaszały pretensje do stanowiska szefa strefy krajów euro. Angela Merkel prowadziła w tej kwestii intensywną grę polityczną, zdecydowanie naciskając na pozostałych przywódców Eurolandu, aby przy okazji wyboru następcy Junckera zgodzili się na wybór niemieckiego ministra finansów.
Sam Wolfgang Schaeuble wielokrotnie sugerował, że szef Eurolandu powinien być wybierany spośród ministrów finansów krajów o najwyższej ocenie ratingowej AAA.
W rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” minister spraw zagranicznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego Anna Fotyga, która obecnie zasiada w sejmowej komisji spraw zagranicznych, zaznaczając, że nie zamierza komentować ewentualnych roszad personalnych, ostro skrytykowała drogę i kierunek, w jakim zmierza dzisiejsza Unia Europejska. – Nominacja jakiegoś pojedynczego polityka także może być niepokojąca, ale bardziej niebezpieczne, a nawet dramatyczne jest to, co się obecnie dzieje z Unią Europejską, ze stanowieniem w niej prawa, z procesem integracji i wreszcie z działającym obecnie w Unii modelem hybrydowym – powiedziała nam minister Fotyga.
Posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk w rozmowie z „Codzienną” stwierdziła, że nie dziwi jej dążenie Niemiec do obsadzania coraz większej liczby ważnych stanowisk unijnych, bardziej martwi ją nieudolność polskiego rządu w kwestiach unijnych. – Nikt nie powinien bagatelizować skuteczności polityki niemieckiej, jeżeli ktoś to robi, to nie powinien zajmować się polityką – powiedziała nam poseł Arciszewska-Mielewczyk. I dodała: – Nie jest żadną nowością, że Niemcy wzmacniają swoją pozycję w Europie, robili to zawsze, starają się obsadzić swoimi ludźmi wiele unijnych stanowisk, co pomaga im w osiągnięciu wielu celów i tylko szkoda, że obecny polski rząd tego nie potrafi.
