Komitet Nadzoru Kongresu USA zażądał dymisji ministra sprawiedliwości Erica Holdera po tym, jak Holder odmówił okazania wszystkich akt związanych z kontrowersyjną operacją. W spór między włączył się Barack Obama. Prezydent po raz pierwszy w swojej kadencji skorzystał z nadzwyczajnego przywileju prezydenckiego i zablokował przekazanie dokumentów Kongresowi. Zdaniem Republikanów zachowanie Obamy świadczy o tym, że w sprawę „Szybkich i Wściekłych" mogli być zamieszani urzędnicy Białego Domu.
W 2009 r. rząd USA w ramach operacji, której nazwa nawiązuje do serii filmów o przemytnikach, polecił handlarzom broni w Arizonie, aby sprzedawali ją meksykańskim kryminalistom. Losy wartej ok. 1 mln dol. broni miała śledzić jedna z rządowych agencji. W ten sposób zamierzano dotrzeć do bossów meksykańskich gangów i postawić ich przed sądem. Z niewiadomych przyczyn agencja straciła jednak kontrolę nad transportem broni, który zniknął na granicy z Meksykiem.
Według ustaleń z zaginionej broni zabito już blisko 200 obywateli Meksyku. Operację przerwano jednak dopiero w 2011 r. po tym, jak ustalono, że został z niej postrzelony również amerykański strażnik graniczny.
Konserwatywni komentatorzy uważają, że Barack Obama, blokując ujawnienie całej prawdy o skandalu, popełnia podobny błąd jak Richard Nixon, który został zmuszony do ustąpienia z funkcji prezydenta tylko dlatego, że chciał zatuszować prawdę o Watergate.
