Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

100 tysięcy przeciw Putinowi

Z dwóch rosyjskich demonstracji, które odbyły się we wtorek – w Warszawie i w Moskwie – do historii przejdzie moskiewska.

Autor:

Z dwóch rosyjskich demonstracji, które odbyły się we wtorek – w Warszawie i w Moskwie – do historii przejdzie moskiewska. „Rosja będzie wolna!” – krzyczało kilkadziesiąt tysięcy osób w centrum rosyjskiej stolicy. Policja twierdzi, że zebrało się tylko ok. 18 tys. manifestantów, organizatorzy – że już na początku było ich 50 tys.

Uliczne protesty trwają w Rosji, głównie w Moskwie i Petersburgu, od ponad pół roku – od czasu grudniowych wyborów parlamentarnych. Nasiliły się po marcowych wyborach prezydenckich. Opozycja – zarówno demokratyczna, jak nacjonalistyczna i komunistyczna – twierdzi, że oba głosowania były sfałszowane. W wyborach parlamentarnych zwyciężyła rządząca Jedna Rosja, której szefem jest były prezydent, a obecny premier Dmitrij Miedwiediew, prezydenckie zaś – rzecz jasna – Władimir Putin.

We wtorek zebranym na demonstracji nie przeszkodził nawet ulewny deszcz, który spadł tuż przed rozpoczęciem marszu. „Putin znowu użył broni klimatycznej” – zaczęli żartować rosyjscy blogerzy, przypominając coroczne rozganianie chmur przez lotnictwo wojskowe przed świętem narodowym 9 maja.

Atmosferę podgrzały poniedziałkowe naloty rosyjskiej policji na mieszkania młodych przywódców opozycji. Rewizje przeprowadzono u dziennikarki telewizyjnej Kseni Sobczak, przywódcy „nowej lewicy” Siergieja Udalcowa, Ilii Jaszyna i najsłynniejszego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, który za popularność zapłacił dodatkową rewizją u swojej teściowej.

Policja twierdzi, że w mieszkaniu dziennikarki i rosyjskiej celebrytki Kseni Sobczak znalazła milion euro w gotówce. Sobczak z kolei złożyła skargę na policję, która miała jej ukraść rzeczy osobiste. Dziennikarka jest córką pierwszego demokratycznego mera Petersburga Anatolija Sobczaka, którego zastępcą był Władimir Putin.

„Na wiec nie idą tylko ci, którzy idą na przesłuchania” – napisał Nawalny na Twitterze. We wtorek cała czwórka miała się stawić na przesłuchaniu. Udalcow odmówił jednak spotkania ze śledczymi, tłumacząc, że jest organizatorem marszu. Za to już na kończącym marsz wiecu na Prospekcie Akademika Sacharowa – nazwanym tak na cześć słynnego radzieckiego dysydenta i fizyka Andrieja Sacharowa – Udalcow wezwał zebranych do spacerowania przed budynkiem prokuratury, w której właśnie przesłuchiwano pozostałych przywódców opozycji.

Na wiecu zebrało się prawie 100 tys. osób. Chyba właśnie ze względu na liczbę manifestantów prokuratorzy zapewnili, że nie będą próbowali doprowadzić Udalcowa siłą na przesłuchanie.

Idąc na Prospekt Sacharowa, demonstranci podzielili się na dwie kolumny: lewicową i prawicową. Lewica niosła przed sobą transparent z cytatem z Lenina: „Pokój chatom, wojna dworom”. Było to złośliwe nawiązanie do rządzącego klanu kagebistów nazywanego „nową szlachtą”. Z prawicowej strony marszu dobiegały hasła nacjonalistów: „Moskwa – dla Ruskich!”, po czym obie kolumny zgodnie skandowały „Rosja bez Putina!”. Znani ze swojego poczucia humoru mieszkańcy Moskwy przynieśli na demonstrację dużo plakatów z wierszowanym hasłami, które niestety nie nadają się do cytowania.

Na wiecu zjawił się były rosyjski wicepremier Borys Niemcow, u którego również chciano przeprowadzić rewizję i zabrać go na przesłuchanie. Ale akurat nie było go w domu. – Drugi dzień moje mieszkanie okupuje policja, więc postanowiłem przyjść do was – powiedział zebranym, wywołując huragan śmiechu.

Poprzednia tak duża manifestacja odbyła się 6 maja, tuż przed zaprzysiężeniem Putina na prezydenta, i zakończyła się bijatyką demonstrantów z policją pod samymi murami Kremla.

Władze za wszelką cenę chcą przekonać, że na wiec przyszło niewiele osób. W mediach występowali przedstawiciele rządzącej Jednej Rosji, twierdząc, że są „rozczarowani niewielką liczbą manifestantówę, a po południu przestała działać strona internetowa niezależnego radia Echo Moskwy, na której znajdował się blog z fotorelacją z marszu. Ale korespondentka gazety „Kommiersant” przekazywała z Prospektu Sacharowa: „Nie da się opisać tej liczby ludzi, którzy się zgromadzili. (...) To, że jest tu ponad sto tysięcy, to oczywiste. (...) Cały plac to ogromny ludzki ocean”.


Autor:

Źródło:

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat