Premier Tusk biernie przyklaśnie. To też skądinąd, oczywisty scenariusz. I tylko jedna rzecz może pokrzyżować plany niemieckiej kanclerz: porażka CDU-CSU w przyszłorocznych wyborach do Bundestagu. Nie jest to pewne, ale jest dość prawdopodobne. Wówczas okaże się, że „pogłębienie integracji europejskiej” lewicowe rządy w Paryżu i Berlinie odłożą na półkę. Z korzyścią zresztą dla Polski.
