Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Ważą się losy Ogniska Polskiego

Polonia na Wielkiej Brytanii wrze z oburzenia. Powodem są informacje o tym, że prezes Ogniska Polskiego w Londynie Andrzej Morawicz ogłosił zamiar sprzedaży tego historycznego miejsca.

Autor:

Polonia na Wielkiej Brytanii wrze z oburzenia. Powodem są informacje o tym, że prezes Ogniska Polskiego w Londynie Andrzej Morawicz ogłosił zamiar sprzedaży tego historycznego miejsca. Dotarliśmy do informacji, że był on w latach 70–tych i 80–tych zarejestrowany przez SB jako tajny współpracownik "Andrzej".

Morawicz nie tylko stoi na czele zarządu Ogniska Polskiego ale jest też udziałowcem spółki zarządzającej budynkiem Ogniska. Gmach przy Exhibition Road w centrum Londynu 72 lata temu podarował Polonii brytyjski rząd. Działający w nim klub uznawany jest za wizytówkę Polaków w Londynie. W latach PRL stanowił on centrum życia społecznego, kulturalnego i towarzyskiego emigracji niepodległościowej.

Tymczasem prezes Morawicz zapowiedział, iż na zaplanowanym na niedzielę Nadzwyczajnym Walnym Zebraniu Członków Ogniska Polskiego przedstawi propozycję sprzedaży budynku i podda ją pod głosowanie. Jako powody podaje słabnące zainteresowanie Ogniskiem i związane z tym problemy finansowe. Polonia uważa, że jeśli prezes nie radzi sobie z utrzymaniem klubu, powinien ustąpić. Nie godzi się ona na sprzedaż wartego 20 mln funtów budynku stanowiącego dobro wspólne. Zbulwersowanie wywołuje też przekonanie, iż pieniądze ze sprzedaży miałyby trafić w prywatne ręce. Dlatego w niedzielę.14.00 przed budynkiem Ogniska ma rozpocząć się manifestacja organizacji polonijnych sprzeciwiających się sprzedaży.

Okazuje się, że przeszłość wpływowego działacza Polonii nie była wcześniej dobrze znana.  Dotarliśmy do akt SB, z których wynika, że w 1974 r. Morawicz został zarejestrowany jako tajny współpracownik kontrwywiadu PRL.  Pracował wówczas w przedstawicielstwie firmy komputerowej ICL w Polsce. Przez zwerbowanie jego kontrwywiad PRL miał uzyskać między innymi możliwość kontroli obywateli polskich kontaktujących się z brytyjskim przedstawicielstwem firmy w Warszawie.

„Andrzeja” zwerbowano na zasadzie dobrowolności. Jednym z powodów wciągnięcia go w sieć agenturalną był okazywany przez niego „pozytywny stosunek do PRL”. Po pierwszych spotkaniach esbek napisał, że TW przyznaje, iż udzielając pomocy SB „liczy na pewne osobiste korzyści”.

TW „Andrzeja” charakteryzowano jako chętnie kontaktującego się z kontrwywiadem PRL. Zwracano uwagę, że to on sam wywoływał spotkania z oficerem prowadzącym dzwoniąc do niego.

Morawicz zapytany przez nas o informacje z akt SB dziwił się, że ma się do tego odnieść.
– Mam się z tego tłumaczyć? Nie potwierdzam bym był tajnym współpracownikiem SB – mówił nam. – Bzdury – tak Morawicz zareagował na informacje z akt SB, iż miał informować o Polakach kontaktujących się z Brytyjczykami z ICL. – Rozmawiałem z oficerami SB, ale żadnych tajnych informacji nie przekazywałem. Tylko to co było jawne – dodał Morawicz.

Kontrwywiad PRL zakończył prowadzenie sprawy „Andrzeja” w 1987 r. Wówczas odnotowano iż TW od 1983 r. przestał przyjeżdżać do Polski poświęcając się swoim interesom, jakie miał w Wielkiej Brytanii. W takiej sytuacji akta sprawy złożono w archiwum Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych. W IPN zachowała się teczka personalna agenta, zaś teczkę pracy zawierającą przekazywane donosy, kontakty i charakterystyki osób interesujących bezpiekę, zostały zniszczone w 1988 r.



Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej