Utytułowany 56-letni Szwed, uznany w branży za jednego z najlepszych trenerów koni, został natychmiast zawieszony na trzy miesiące i odsunięty od startu. Po kilku dniach udowodnił jednak, że jest niewinny, co potwierdzili specjaliści ze szpitala uniwersyteckiego Karolinska. Po zbadaniu próbki B wyjaśnili, że mak nawet w małych ilościach może wykazać w badaniu moczu zawartość opiatów i tym samym wynik pozytywny.
- Dokładnie sześć godzin przed gonitwą zjadłem dwie chrupiące bułeczki z makiem i od razu skojarzyłem fakty. Brzmi to sensacyjnie i niewiarygodnie, lecz najgorsze jest to, że media zaraz po zawieszeniu wydały na mnie wyrok, który pomimo sprostowań już pozostanie na zawsze w świadomości wielu osób.
Związek wyścigów kłusaków, Travforbundet, oficjalnie przeprosił i przyznał, że musi zmienić procedury stosowania szybkich testów antydopingowych oraz wartości graniczne.
- Przypadek jest spektakularny, lecz - jak widać - wykazuje ich zbyt małą dokładność
— przyznał szef komisji antydopingowej związku Mattias Falkbage dziennikowi „Expressen”.
Wyścigi kłusaków są w Szwecji trzecim po piłce nożnej i hokeju na lodzie sportem narodowym. Zawody odbywają się codziennie przez cały rok na 33 torach — w sumie daje to prawie dziewięć tysięcy gonitw z uczestnictwem 16 tysięcy koni. Obroty branży sięgają kwoty ponad miliard euro rocznie.