Maja Chwalińska zapłaciła wysoką cenę za swój spektakularny sukces w Wuhan. Polska tenisistka poinformowała, że z powodu urazu lewego uda nie wystąpi w turnieju w Tokio. Wcześniej z tego samego powodu wycofała się również z zawodów w Ningbo.
Kontuzja pokrzyżowała plany Chwalińskiej
Miniony tydzień był dla 25-letniej Polki wyjątkowy. Chwalińska sięgnęła po największy tytuł w karierze, wygrywając turniej WTA 1000 w Wuhan. W finale odwróciła losy meczu z Brytyjką Sonay Kartal i zwyciężyła 2:6, 6:4, 6:2.
Radość z historycznego triumfu nie trwała jednak długo. Najpierw Polka wycofała się z turnieju w Ningbo, a teraz przekazała, że zabraknie jej także w Tokio. W opublikowanym na Instagramie oświadczeniu przyznała, że od czasu występu w Wuhan zmaga się z urazem lewego uda.
Jestem bardzo rozczarowana, że muszę wycofać się z turnieju z powodu kontuzji lewego uda, której doznałam w Wuhan. Przyjechałam do Tokio wcześniej, aby przejść fizjoterapię i trenować. Robiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby zdążyć wrócić do zdrowia na czas, ale niestety wciąż nie jestem gotowa do gry
- napisała tenisistka.
Chwalińska nie ukrywała również rozczarowania faktem, że nie będzie mogła wystąpić przed japońską publicznością. Jak podkreśliła, nigdy wcześniej nie miała okazji rywalizować w Tokio. "Bardzo chciałabym kiedyś zagrać w Tokio. Jestem wdzięczna wszystkim za wsparcie oraz wyrozumiałość" - dodała.