Schick myślał o hat-tricku, gdyż chciał iść w ślady Walijczyka Ryana Giggsa, który w barwach Manchesteru United jako rezerwowy uzyskał trzy bramki w meczu Ligi Mistrzów w lutym 2003 roku.
30-letni czeski snajper, który zaczął spotkanie na ławce rezerwowych, ale musiał szybko zastąpić kontuzjowanego Martina Terriera, sam nie dotrwał do końcowego gwizdka, gdyż w 76. minucie zastąpił go Afonso Moreira.
Piłkarz w rozmowie z klubową telewizją przyznał, że uszanował decyzję trenera Carlesa Martineza, gdyż wynikała ona z ostrożności i obawy, by nie doznał kontuzji.
- Chciałem oczywiście strzelić trzeciego gola, ale wszystko jest w porządku, rozumiem decyzję trenera, który nie chciał podejmować zbytniego ryzyka.
Schick wspomniał, że nie wchodził na boisko w komfortowej sytuacji, bo praktycznie bez rozgrzewki, a przy chłodnej pogodzie łatwiej wtedy o jakiś uraz. Czuł się jednak dobrze, nie miał żadnych obaw.
Jego postawę docenił hiszpański szkoleniowiec „Aptekarzy”.
- Po każdym meczu mogę mówić o nim tylko dobrze. Jest jednym z liderów. Latem myślałem nawet, że mógłby być jednym z kapitanów, biorąc pod uwagę to, co robi na co dzień. To profesjonalista. Do tego angażuje się w funkcjonowanie drużyny, a ja dużo z nim rozmawiam o tym, czego od niego oczekuję, ale też o tym, jak widzę nasz zespół — zaznaczył 42-latek, który przed sezonem objął stery w Bayerze.
Hiszpan wspomniał, że mając takiego zawodnika, drużyna musi atakować w sposób, który pozwoli wykorzystać jego umiejętności.
- Możemy liczyć, że gdy dostarczymy piłkę w pole karne, to Patrik będzie wiedział, co z nią zrobić. On zawsze znajduje się w odpowiednim miejscu. W Poznaniu strzelił dwa gole z rzutów karnych, zachowując przy tym całkowity spokój. Chciał grać do końca z myślą o hat-tricku i ja to rozumiem, ale zdecydowałem inaczej, żeby oszczędzać jego energię przed ważnym meczem ligowym z Freiburgiem w niedzielę
— tłumaczył Martinez.
Czech po niedawnych mistrzostwach świata latem zakończył reprezentacyjną karierę, a nowy sezon zaczął z przytupem. W Bundeslidze trafił do siatki rywali w każdym z pięciu dotychczasowych spotkań i może zostać pierwszym graczem Bayeru, który dokona tego w sześciu występach.
- Czuję się dobrze fizycznie i psychicznie, jestem zrelaksowany. Trening mi służy, dzięki temu teraz regularnie strzelam gole, więc wszystko idzie dobrze. Chcę wykorzystać dobry moment i pomóc też w ten sposób zespołowi — wspomniał Schick.
Bayer wygrał dwa dotychczasowe mecze fazy zasadniczej Ligi Europy, a łącznie z rodzimą ekstraklasą ma w dorobku cztery kolejne zwycięstwa.
- To dodaje nam skrzydeł, buduje pewność siebie, ale też pozwala mieć pewien komfort gry
— podsumował wychowanek Sparty Praga oraz były zawodnik takich klubów, jak Bohemians Praga, Sampdoria Genua, AS Roma czy RB Lipsk.