Kluczowy moment meczu nastąpił w 72. minucie, gdy Breel Embolo – mający już na koncie jedno upomnienie – zobaczył drugą żółtą kartkę za symulowanie faulu. Początkowo sędzia João Pinheiro ukarał Leandro Paredesa, jednak po długiej analizie VAR uznano, że Argentyńczyk nie faulował, a napastnik Szwajcarii padł bez kontaktu.
Argentyna wykorzystała przewagę i zagra w półfinale
Yakin stanowczo sprzeciwił się tej interpretacji, nazywając przepis pozwalający na taką interwencję „niedopuszczalnym” i „niezwiązanym z piłką nożną”.
Zdecydowanie nie było powodu, żeby pokazać żółtą kartkę. To była niegroźna sytuacja. Sędzia powinien był pozwolić na kontynuację gry
- powiedział Yakin.
I’m sorry but if you think this wasn’t a dive from Embolo you shouldn’t watch football again in your life, this sport isn’t meant for you
Even the commentators knew it was a dive.
Simulation of play pic.twitter.com/e2TI4b3Agj — Emmitt (@EmmittePaah) July 12, 2026
Zostaliśmy ukarani z powodu niedopuszczalnego przepisu. Nie rozumiem go. Fakt, że sędziowie interweniowali niepotrzebnie, jest niezwykle bolesny. To zasada, która nie ma nic wspólnego z piłką nożną. Zniszczyła naszą grę. Musimy się z tym pogodzić, ale przegrana w ten sposób jest bolesne
- dodał trener Szwajcarii.
Mimo gry w dziesiątkę Helweci bronili się do 112. minuty, kiedy Julian Álvarez kapitalnym strzałem z dystansu dał Argentynie prowadzenie. W doliczonym czasie dogrywki Lautaro Martínez ustalił wynik na 3:1. Dla Szwajcarii był to pierwszy ćwierćfinał mundialu od 1954 roku, zakończony – jak podkreśla Yakin – „bolesną i niesprawiedliwą” decyzją sędziowską.