Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

NASZ WYWIAD! Marcin Burkhardt grał w Metaliście Charków. „Aż łzy do oczu napłynęły patrząc na ogrom zniszczeń”

Marcin Burkhardt w bogatej piłkarskiej karierze przez krótki okres reprezentował barwy Metalista Charków. Przyznaje, że dzisiaj z przerażeniem ogląda zdjęcie ze zbombardowanego miasta.

Janusz Milewski: Jak Pan przyjął wiadomość o napaści Rosji na Ukrainę?

Marcin Burkhardt: Dla mnie to był szok. Kiedy zobaczyłem jak zbombardowany został Plac Wolności w Charkowie, byłem w dużym szoku. Będąc piłkarzem Metalista mieszkałem 150 metrów od tego placu... Aż łzy do oczu napłynęły patrząc na ogrom zniszczeń.

Jakie Marcin Burkhardt ma wspomnienia związane z Ukrainą?

Pobyt na Ukrainie wspominam bardzo pozytywnie, chociaż sportowo może tam mi się nie udało. Natomiast sprawy życiowe wspominam miło. Mam kolegów z tamtych czasów.

Kilku polskich piłkarzy wciąż jest związanych kontraktami z rosyjskimi klubami. Grzegorz Krychowiak zaraz po ataku Rosji na Ukrainę chciał opuścić Krasnodar. Ostatecznie trafił na wypożyczenie do greckiego AEK Ateny. W Rosji grają jednak Maciej Rybus oraz Sebastian Szymański. Z tego powodu narażają się na dużą krytykę...

Najtrudniejsza jest sytuacja Macieja Rybusa, ma żonę z Rosji, ma tam dzieci. Ja pewnie będąc na ich miejscu postąpiłbym tak jak Grzesiek, ale nie wiadomo też jak to wygląda od strony kontraktów. Jeżeli brak jest porozumienia z zarządem klubu, to piłkarz może zapłacić wysoką karę za zerwanie umowy. To się wszystko łatwo ocenia z naszej perspektywy, inaczej pewnie byłoby, gdybyśmy byli na ich miejscu.

We wtorek na Stadionie Śląskim Polacy zmierzą się ze Szwecją, a stawką meczu będzie awans na mundial w Katarze. Jakie ma Pan przeczucia przed tym spotkaniem?

Jestem urodzonym optymistą i wierzę, że uda się nam awansować. Będziemy podwójnie zmotywowani po ostatniej porażce ze Szwecją na Euro 2020. Mam tylko nadzieję, że chłopaki nie narzucą sobie zbyt dużej presji, która mogłaby im spętać nogi. Wierzę, że nie zabraknie nam charakteru i zaangażowania.

Czyli Biało-czerwoni pojadą na mistrzostwa świata...

Awansujemy. Może będzie 1:0, może będą karne, bo takie mecze barażowe są zwykle „zamknięte”, ale wygramy. Mamy dobry zespół, chociaż ostatnie zawirowania z selekcjonerem na pewno nam nie pomogły, jednak mamy też wybitne jednostki, które mogą zapewnić nam awans do Kataru.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Sport