Norwegia po sensacyjnym zwycięstwie nad Brazylią 2:1 pierwszy raz w historii znalazła się w ćwierćfinale mistrzostw świata. Erling Haaland ma już siedem goli i jest jednym z bohaterów mundialu. Norweski napastnik ściga się o koronę króla strzelców z Messim i Mbappe, ale Anglia też ma swojego snajpera. Harry Kane jest wciąż groźny i ma o jedno trafienie mniej od Haalanda.
Bitwa o półfinał mundialu
Szał jest tak wielki, że linie SAS i Norse uruchomiły dodatkowe loty na trasie Oslo–Miami. Bilety? Nawet 20 tysięcy złotych. I poszły jak świeże bułeczki. Na trybunach pojawi się nawet książę Haakon. Trener Stale Solbakken studzi emocje, ale przyznaje, że zwycięstwo nad Brazylią „dało drużynie skrzydła”. Anglia ma swoje problemy: kontuzje, wirus w drużynie, zawieszenie Quansaha.
Who do YOU think is the better striker… Harry Kane or Erling Haaland? 👀 pic.twitter.com/K6xs0VFSn8
— talkSPORT (@talkSPORT) July 9, 2026
Nie sądzę, żeby jakakolwiek inna drużyna, z którą do tej pory spotkaliśmy się na tych mistrzostwach, nas nie doceniła. Każda drużyna przeprowadza analizę, więc nie ma tajemnic. Dotyczy to również tego meczu
- powiedział Solbakken.
Mecz poprowadzi Clement Turpin. Stawką jest półfinał z Argentyną lub Szwajcarią. Pierwszy gwizdek w spotkaniu Norwegia - Anglia w sobotę o 23.