Była 78. minuta meczu 44. kolejki w angielskiej League One. Dwie walczące o utrzymanie drużyny twardo biły się o ligowe punkty, a piłkarzom nie można było odmówić zaangażowania. Paddy Lane i Charlie Kelman odważnie ruszyli do bezpańskiej piłki w środku pola i żaden nie zamierzał odpuścić. Obaj zaatakowali futbolówkę wślizgiem i... nawzajem wyeliminowali się z gry. Arbiter obu zwijającym się z bólu piłkarzom pokazał po czerwonej kartce.
Faul na dwie czerwone kartki
Trenerzy na pomeczowej konferencji - po zakończonym bezbramkowym remisem spotkaniu - stwierdzili, że arbiter mógł ograniczyć się do pokazania piłkarzom żółtej kartki, ale eksperci którzy oglądali powtórkę sytuacji nie widzą w reakcji sędziego żadnej pomyłki.
Hospitalizacja nie była konieczna
Z perspektywy linii bocznej wyglądało to jak brutalne wejście w starym stylu. Wydawało mi się, że decyzja o wyrzuceniu obu piłkarzy była dość surowa, ale najważniejsze w tej sytuacji jest zdrowie Paddy'ego
- powiedział szkoleniowiec Fleetwood Town, Stephen Crainey.
21-letni Irlandczyk ucierpiał bardziej od rywala i opuścił murawę na noszach. Szczęśliwie po badaniach okazało się, że Paddy Lane nie doznał groźnego urazu. Jak przyznali przedstawiciele Fleetwood Town pomocnik nie wymagał hospitalizacji i wrócił z wyjazdowego meczu z resztą drużyny.