Po wygranej 30:29 w pierwszym meczu Kielczanie wiedzieli, że w Lucernie czeka ich walka o awans. Od początku prezentowali się jednak bardzo pewnie. W pierwszej połowie prowadzili już 14:10, a na przerwę schodzili z korzystnym wynikiem 19:17. Duży wpływ na grę zespołu miał Julien Bos, który znakomicie kreował akcje ofensywne, a Theo Monar zakończył spotkanie z dorobkiem ośmiu bramek.
Kielce z awansem w Lidze Mistrzów
W 47. minucie Industria prowadziła 27:24 i była blisko spokojnej końcówki. Gospodarze nie zamierzali jednak odpuszczać i zdołali doprowadzić do remisu 30:30. W kluczowym momencie bohaterem został Aleks Vlah. Najpierw zatrzymał akcję rywali w obronie, a następnie zdobył bramkę, która otworzyła Kielczanom drogę do zwycięstwa 32:30.
Bardzo się cieszymy z tej wygranej, bo zdawaliśmy sobie sprawę, o co gramy. Wiedzieliśmy, że kto wygra, ten awansuje do kolejnej rundy. Dlatego ten mecz był bardzo emocjonujący i stresujący od samego początku
– trener Krzysztof Lijewski nie krył satysfakcji z postawy swojej drużyny.
Lijewski szczególnie docenił pracę zespołu w defensywie przeciwko rywalom często grającym bez bramkarza i z przewagą jednego zawodnika w ataku.
Chylę czoła przed moimi zawodnikami, bo praktycznie cały mecz broniliśmy sześciu na siedmiu. To kosztowało mnóstwo sił i energii. Chłopaki wytrzymali presję oraz kolejne fale ataków gospodarzy
– podkreślił trener.
Szkoleniowiec zwrócił jednocześnie uwagę, że jego zespół sam pozwolił rywalom wrócić do gry. "Przestrzeliliśmy za dużo sytuacji z bramkarzem gospodarzy i dlatego oni mogli wrócić do meczu. Mogło być różnie, ale na szczęście to my wygraliśmy. Po prostu bardziej chcieliśmy i zostawiliśmy więcej zdrowia na parkiecie" – ocenił.
W ostatniej kolejce pierwszej fazy grupowej, zaplanowanej na 28 października, Industria Kielce zmierzy się przed własną publicznością z Kolstad Handball.