Sobotni mecz w San Francisco długo nie układał się po myśli gospodarzy, ale w decydujących fragmentach błyszczał Curry. Aż 17 ze swoich 41 punktów zdobył w ostatnich siedmiu minutach regulaminowego czasu gry i dogrywce, przejmując pełną kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie.
Stephen Curry z nowym rekordem NBA
Dzięki temu występowi rozgrywający Warriors zanotował już 16. mecz z dorobkiem co najmniej 40 punktów po ukończeniu 35 lat. Tym samym wyprzedził LeBrona Jamesa (15) i samodzielnie objął prowadzenie w historycznym zestawieniu. Trzecie miejsce zajmuje Michael Jordan, który takich spotkań miał 12.
To nie był zresztą jedyny jubileusz Curry'ego. Gwiazdor Golden State został dopiero siódmym zawodnikiem w historii NBA, który przekroczył granice 26 tysięcy punktów, pięciu tysięcy zbiórek i sześciu tysięcy asyst w karierze. Bohater spotkania nie ukrywał satysfakcji po kolejnym wielkim występie.
Jestem niesamowicie dumny z włożonej pracy, zwłaszcza biorąc pod uwagę kontuzje i wszystkie trudności. Sama świadomość, że wciąż mogę grać na takim poziomie, daje mi ogromną motywację
- podkreślił Curry.
Wsparcie otrzymał m.in. od debiutanta Yaxela Lendeborga, który zdobył 23 punkty i zanotował osiem zbiórek. Brandin Podziemski dołożył 15 punktów. W ekipie Orlando Magic najlepiej zaprezentował się Franz Wagner, autor 30 punktów, 11 asyst i sześciu zbiórek.
Dzięki zwycięstwu Warriors przedłużyli serię wygranych do siedmiu meczów i potwierdzili wysoką formę na początku sezonu. Jeszcze lepszą passę mają San Antonio Spurs, którzy po triumfie 125:103 nad Portland Trail Blazers odnieśli ósme kolejne zwycięstwo. Liderem zespołu z Teksasu był Victor Wembanyama, zdobywca 29 punktów.